Kosmetyczne zakupy + nowa współpraca

Z racji, że jutro wyjeżdżamy z chłopakiem na mały urlop i zostawiam Was na tydzień, musiałam zrobić małe zakupy, bo w wielu butelkach i pudełkach widać już dno. Kupiłam kilka rzeczy sprawdzonych i kilka chwalonych na Waszych blogach, które będę dopiero testować ;)
Od lewej:
ISANA - odżywka wygładzająca do włosów z olejem Babassu - 5,49 zł
Niezastąpiona, sprawdzona, tania i w ogóle wszystko naj :P Trzeci raz ją kupuję. opakowanie 300 ml starcza mi na ponad miesiąc. Polecam wszystkim, które chcą, żeby ich włosy były miękkie, gładkie i nawilżone.


Maybelline AFFINITONE odcień Rose Beige -  28,99 zł
Mój ulubiony ;) Tym razem trochę ciemniejszy niż zwykle, bo po pierwsze opaliłam się - a po drugie puder mam strasznie jasny. Bardzo dobrze kryje i nie tworzy efektu maski, skóra jest gładziutka i miła w dotyku.


EVELINE odżywka do paznokci 8w1 -8,99 zł
Ostatnio złamałam 2 najdłuższe pazury, więc kupiłam ją, zachęcona pozytywnymi recenzjami. Trochę uciążliwe jest nakładanie codziennie kolejnej warstwy, ale poczekam na efekty.


ZIAJA - masło kakaowe w sprayu - 9,99 zł
Pięknie pachnie, i to mnie skusiło. Miałam przyspieszacz opalania z Daxa, ale wyskrobałam ostatnie resztki, więc kupiłam ten. Zobaczymy jak się sprawdzi.


BeBeauty - wygładzające mleczko do demkijażu - 4,99 zł
Miałam je kiedyś, ale było to baardzo dawno temu. Pamiętam, że w miarę dobrze zmywało makijaż, ale teraz pachnie trochę inaczej, przypomina mi krem Bambino ;P Również zrecenzuję w odpowiednim czasie.


A teraz słów kilka o trądziku, czyli nowa współpraca z marką acne-stop. Czekałam niecierpliwie na moje próbki do testu, bo trądzik jest obecnie, zaraz po cellulicie, moją największą zmorą. Maść podobno jest bardzo skuteczna, mam nadzieję, że mi pomoże ;) Dziś rozpoczynam kurację, jak skończą mi się próbki, na pewno opublikuję recenzję.


Przypominam Wam o moim KONKURSIE, w którym możecie brać udział.
Wracam w następny piątek.

;*

Neon

I znów próbuję podążać za najnowszymi trendami.. Dlatego dziś na moim oczku znalazły się te dwa, jakże urocze, neonowe cienie :) Jak Wam się podoba?





Hollywood Eye Liner Oriflame tusz do kresek




Opis produktu: Idealnie gładkie kreski podkreślą kształt oczu i nadadzą głębi Twojemu spojrzeniu. Doskonale wyprofilowany aplikator ułatwia rozprowadzanie kosmetyku, a szybkoschnąca formuła pozwala na stworzenie niesamowitego efektu w ciągu zaledwie kilku sekund.

Cena: 29,90zł / 1,6g




Moja opinia:
Kupiłam ten kosmetyk, bo namówiła mnie na niego konsultantka, wychwalając i zapewniając, że to najlepszy tusz, jaki kiedykolwiek miała. Niestety, bardzo się zawiodłam. Żeby namalować nim taką kreskę, jak na zdjęciu, musiałam się trochę natrudzić. Zacznę jednak od plusów. Forma, w jakiej ten eyeliner możemy nabyć, bardzo ułatwia robienie makijażu, bo pisakiem łatwo maluje się kreski. Grube, cienkie, nieważne jakie, zazwyczaj wychodzą proste i równe. Opakowanie jest bardzo estetyczne i ciekawe - wzorki przyciągają wzrok i to też pewnie wpłynęło na moją decyzję zakupu. Na tym kończą się zalety kosmetyku. Jest bowiem bardzo nietrwały. Już po paru minutach, gdy przez przypadek dotkniemy powieki, rozmazuje się i wygląda, jakby kreskę na oku tworzyło dziecko. Pisak jest suchy. Tusz owszem, wylewa się, ale do nakrętki i na rękę. Mimo tego, że mam już go dwa lata i twierdzę, że to bubel jakich mało, ciągle do niego wracam.. Choć osobiście uważam, że lepszy efekt da się osiągnąć zwykłą czarną kredką, kupioną za parę złotych w kiosku.

Noble Health suplement diety Double Detox

Opis produktu:
-Działa dwufazowo usuwając toksyny na poziomie komórkowym i jelitowym
-Wspomaga oczyszczanie organizmu eliminując zaległe toksyny i złogi spowalniające metabolizm
-Wspomaga proces usuwania wolnych rodników i szkodliwych produktów przemiany materii
-Wspomaga detoksyfikację przywracając równowagę flory jelitowej
-Sprzyja redukcji tkanki tłuszczowej przygotowując organizm do skutecznego odchudzania
-Pomaga w zachowaniu dobrego zdrowia i samopoczucia
-Dzięki zawartym składnikom sprzyja odchudzaniu zmniejszając uczucie łaknienia
-Korzystnie wpływa na jakość włosów poprawiając ich strukturę i wygląd


Skład:
1 tabletka zawiera:
Sproszkowany sok z aloesu 10mg
Błonnik owsiany 100mg
Suchy wyciąg z mniszka lekarskiego 25mg
Suchy wyciąg ze skrzypu 25mg
Chrom 20µg* (50%)
*RDA – procent dziennego zapotrzebowania na minerały


Cena: 69zł/60tabletek


Moja opinia: Z racji tego, że jest to obecnie mój czwarty tego typu suplement, nie wymagałam od niego wiele. Jego poprzednicy wcale nie działali tak, jak bym chciała. Natomiast Double Detox mnie pozytywnie zaskoczył. Po pierwsze - ze względu na duże pudełko, w którym zmieściłoby się conajmniej 10 razy tyle tabletek, ile jest w opakowaniu. Zakryte jest tylko dno.
Zaskoczył mnie też kształt tabletek, zawsze spotykałam się albo z okrągłymi, albo z kapsułkami. Przez pierwszy tydzień wątpiłam, że te tabletki mi w czymkolwiek pomogą, ale potem zdziwiłam się. Gdzie mój apetyt na słodycze? Gdzie nocne podjadanie? Gdzie ciągłe uczucie głodu? Otóż, proszę Państwa, zniknęły! Zauważyłam, że jem coraz mnie, i coraz lepiej się czuję. Przez 30 dni brałam 2 tabletki dziennie. Ważę 4 kilo mniej, co jest moim zdaniem największym osiągnięciem, jeżeli chodzi o odchudzanie :) Mało tego, znacznie poptawiła się perystaltyka jelit - trawię wszystko lepiej i szybciej, co pewnie przyczyniło się do spadku wagi. Schudłam i czuję się o wiele lepiej niż przed stosowaniem tego suplementu. Jeżeli chodzi o stan włosów, rzeczywiście poprawił się, są gęstsze i bardziej nawilżone. Tabletki zapewne kupiłabym ponownie, gdyby nie ta cena.. 70 zł za miesięczną kurację to zdecydowanie za dużo. Ale dla osób leniwych, takich jak ja, nie mających czasu i chęci na ćwiczenia, jest to dobre rozwiązanie. Ze względu na poprawę przemiany materii i lepsze samopoczucie podczas kuracji, kusi mnie, żeby kupić kolejne pudełeczko :P



Sunset

Makijaż oka, który nazwałam "Sunset", a to za sprawą przyjemnie spędzonego wieczoru nad jeziorem. Jak myślicie, nadaje się na konkurs makijażowy o tematyce "lato"?








A to oto zdjęcie mnie zainspirowało. Miałam dzisiaj okazję od początku do końca oglądać ten wspaniały zachód słońca. A co, zazdrośćcie! :P


SYNERGEN antybakteryjny puder w kompakcie

Postanowiłam, że jeśli zaczęłam już powoli pokazywać Wam moje makijaże, recenzować tusze do rzęs, przedstawię wreszcie kosmetyk, bez którego nie ruszam się z domu. Wcześniej używałam pudru Stay Matte z Rimmela, ale zdecydowałam że poszukam czegoś tańszego i lepszego. Pudru SYNERGEN pewnie nie muszę Wam przybliżać, bo jest rosławiony na wizażu, youtubie i wszystkich portalach urodowych. Jest to chyba najtańszy puder w Rossmannie (bo tylko tam można go dostać), więc można przypuszczać, że to bubel, który ląduje w koszu po pierwszym użyciu. Nic bardziej mylnego!

Przejdźmy do mojej opinii. Mam odcień 03, który wbrew pozorom jest najjaśniejszy z wszystkich 3 dostępnych.Bez użycia bazy, kremu, fluidu i żadnych innych ulepszaczy, kryje niedoskonałości i ujednolica koloryt cery, pozostawiając ją gładką i matową.
Efekt zmatowienia utrzymuje się dość długo, w najbardziej upalne dni wystarczyło, że nałożyłam go 2 razy w ciągu doby, a twarz w ogóle się nie świeciła.

Kolejnym, ważnym elementem, jest dołączona do pudru gąbeczka. Jest bardzo poręczna, nie kruszy pudru, nie tworzy smug. Produkt mna bardzo ładny, delikatny zapach i estetyczne, proste opakowanie. Największym plusem jest cena - ok.8 zł, w promocji 6. Mimo tego, jest bardzo wydajny. Opakowanie starczyło mi na ponad miesiąc, przy codziennym użyciu. Warto też zauważyć, że jest to puder antybakteryjny, więc polecałabym go szczególnie osobom, które mają problemy z cerą. Zużywam już trzeci puder i na pewno kupię go ponownie.

BIELENDA Pomarańczowa Skórka - termoaktywny koncentrat wyszczuplająco - ujędrniający

Opis produktu:
Termoaktywny koncentrat to silnie działający preparat, który skutecznie walczy z objawami nadwagi oraz cellulitem. Widocznie redukuje nawet zaawansowany cellulit, zapobiega jego powstawaniu oraz uporczywym nawrotom. Kosmetyk delikatnie rozgrzewa skórę, dzięki czemu błyskawicznie wnika w jej głąb, skutecznie dociera do zmagazynowanego tłuszczu i przyspiesza jego spalanie. Poprawia mikrokrążenie, zapobiega ponownemu odkładaniu się tkanki tłuszczowej, wyszczupla i modeluje sylwetkę, doskonale ujędrnia i nawilża skórę. Wysokie, zapewniające skuteczność stężenie składników aktywnych o udowodnionym działaniu antycellulitowym i wyszczuplającym dodatkowo usprawnia proces rozbijania cellulitu i spalania tkanki tłuszczowej, który trwa jeszcze wiele godzin po aplikacji.
Efekt: widoczna redukcja cellulitu i tkanki tłuszczowej, doskonale wymodelowane, jędrne, gładkie i sprężyste ciało.


Cena: 15zł/175ml


Moja opinia:
Kosmetyk był nagrodą w konkursie "Jak się pozbyć cellulitu" w serwisie Czas na Zmianę. Nagrodą, na którą czekałam wyjątkowo niecierpliwie, bo cellulit jest moją największą zmorą. Czytając wiele pozytywnych opinii o koncentracie, miałam nadzieję, że niechciany "przyjaciel" odejdzie raz na zawsze. Niestety, nadzieje okazały się złudne.. Pierwsza i najważniejsza rzecz - termoaktywny koncentrat NIE JEST termoaktywny. Nie czułam żadnego efektu rozgrzania, ani po kąpieli, ani po peelingu, ani po masażu szorstką gąbką. Nie zwalcza również cellulitu. Fakt, skóra jest jędrna i gładka, ale cellulit jest nadal widoczny. Nie zauważyłam też wyszczuplenia.


Żeby nie mówić o produkcie tylko w złym kontekście, postaram się dokładnie opisać jego zalety. Koncentrat ma ładny, lekko pomarańczowy kolor i orzeźwiający, cytrusowy zapach. Konsystencja jest dość gęsta, co sprawia, że przy aplikacji trzeba zrobić lekki masaż, aby produkt lepiej się wchłaniał. Już po kilku minutach od nałożenia, skóra jest nieziemsko gładka. Czasami nie mogę się powstrzymać od głaskania i dotykania ud :P Efekt utrzymuje się przez jakiś czas, lecz moim zdaniem, żeby osiągnąć cokolwiek z tym kosmetykiem, trzeba go uporczywie wcierać kilka razy dziennie. Niestety, opakowanie jest stosunkowo małe. Przy użyciu 2 razy dziennie na uda, brzuch i pośladki, starcza na niecałe 2 tygodnie. Z dnia na dzień coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że cellulit mnie już nie opuści..

BANDI EcoSkin Care Krem kojący SPF 25

Opis produktu:


Lekki, nietłusty i niezapychający porów krem o wysokim standardzie ochrony przeciwsłonecznej. Przeznaczony do pielęgnacji cery szczególnie delikatnej, nadwrażliwej, podrażnionej i poddanej działaniu drażniących zabiegów kosmetycznych lub leczeniu dermatologicznemu.
Dzięki probiotykom i prebiotykom łagodzi podrażnienia i reakcje alergiczne oraz zwiększa odporność skóry na zewnętrzne czynniki drażniące.
Zalety:
- zawiera stabilny filtr UV,
- zapewnia ochronę przed promieniami UVA i UVB na ponad 8 godzin,
- świetnie się rozprowadza nie pozostawiając uczucia lepkości ani tłustej warstwy,
- niebielący,
- zbliżony do naturalnego odcienia skóry, dzięki czemu wyrównuje jej koloryt,
- stymuluje wzrost prawidłowej mikroflory skóry,
- intensywnie nawilża i koi skórę suchą i swędzącą,
- chroni przed fotostarzeniem,
- opóźnia proces starzenia poprzez redukcję wolnych rodników,
- nadaje się pod makijaż.


Cena: 52zł / 50ml


Moja opinia: Krem otrzymałam do testowania dzięki portalowi Uroda i zdrowie. Moja skóra była podrażniona podczas wyjazdu nad jezioro. Cały upalny dzień siedziałam na słońcu, bez żadnego kremu z filtrem. W efekcie miałam cerę zaczerwienioną, suchą, potrzebującą natychmiastowego ukojenia i nawilżenia. Z pomocą przyszedł mi krem kojący BANDI z filtrem SPF 25. Urzekło mnie bardzo estetyczne opakowanie, które jest wykonane tak, aby było widać, ile kremu jeszcze zostało. Bardzo praktyczna pompka ułatwia aplikację produktu. Możemy wycisnąc tyle, ile chcemy. Warto wspomnieć, że zarówno pudełko, jak i buteleczka są wykonane z ekologicznych, biodegradowalnych materiałów. Krem, jak widać na zdjęciu powyżej, ma lekko brązowy kolor. Konsystencja jest bardzo lekka, co ułatwia rozprowadzanie. Nie zapycha skóry, nie zostawia białych śladów, szybko się wchłania. Już po 2 dniach stosowania, podrażnienia zniknęły, zaczerwienienie również. Twarz była rozświetlona i nabrała ładnego koloru opalenizny. Plusem jest, że krem ma filtr. Można go stosować na codzień, również pod makijaż.

Pojedynek mascar: Illegal Length vs. Super Extend

Dziś wezmę pod lupę dwa wydłużające tusze do rzęs: Illegal Length marki Maybelline i Super Extend z Avonu.
Na początek wszystko to, co obiecują producenci odnośnie tych maskar.




Fantastycznie wydłuża, pogrubia oraz podkręca rzęsy. Posiada rewolucyjną szczoteczkę silikonową ułatwiającą aplikację. Szczoteczka przyszłości - rewolucyjna syntetyczna szczoteczka Volume Boost, która umożliwia nałożenie znacznie większej ilości tuszu już za jednym pociągnięciem i dokładnie go rozprowadza - bez grudek i sklejania. Natychmiastowy efekt profesjonalnego przedłużania rzęs. Zaawansowana formuła z mikrowłóknami, które łączą się na rzęsach, efektownie je wydłużając nawet do 55%.

Cena: 35zł/7ml


Maskara Illegal Length dzięki formule zawierającej mikro włókna oraz specjalnej szczoteczce Fiber - Fix pozwala osiągnąć efekt maksymalnie wydłużonych rzęs - nawet do 4 mm. Wyjątkowa szczoteczka została zaprojektowana tak, aby dokładnie rozprowadzić włókna znajdujące się w tuszu, docierając do każdej rzęsy.

Cena: 30zł/7ml
Wygrywa... AVON Super Extend!
Dlaczego? Bo ładnie wydłuża rzęsy, nie sklejając ich i nie zostawiając grudek. Operowanie szczoteczką wymaga trochę wprawy, jednak po kilku użyciach można uzyskać naprawdę fajny efekt. Lekko pogrubia, co akurat mi odpowiada, bo jestem zwolenniczką delikatnego, naturalnego podkreślenia rzęs.



Natomiast Illegal Length, która zawiera włókna wydłużające, jest totalnym niewypałem. Wydłuża, owszem, ale włókna przyklejają się do kilku rzęs, co wygląda wręcz komicznie, skleja, tworząc kępki i osypuje się. Mam wrażenie, że po jakimś czasie tusz zrobił się suchy i coraz trudniej nim umalować rzęsy.

Rainbow




Po strasznej ulewie, gdy deszcz jeszcze mżył, wyszło słońce. Na niebie pojawiła się ogromna tęcza! Byłam zachwycona, więc wykonałam makijaż inspirowany tęczą. Niestety, aparat odmawiał mi osłuszeństwa, więc zdjęcia są jakie są...



Farmona Sweet Secret kokos i banan

 Kokosowy mus do ciała
Opis: Wyjątkowy kosmetyk do pielęgnacji ciała o przyjemnej, jedwabistej konsystencji i urzekającym zapachu został stworzony z myślą o tym, by rozpieszczać zmysły i ciało. Powstał na bazie olejku kokosowego i mleczka bananowego, dzięki czemu skutecznie pielęgnuje skórę, a do tego obłędnie pachnie, na długo pozostawiając egzotyczny zapach słodkich owoców. Regularne stosowanie kokosowego musu do ciała daje uczucie wypielęgnowanej, jedwabiście gładkiej i pachnącej skóry. Bogata receptura doskonale nawilża, odżywia i regeneruje skórę, przywracając jej aksamitną gładkość i delikatność, a wydobyta z wnętrza egzotycznych owoców, słodka kompozycja zapachowa zapewnia energię i witalność oraz wprowadza w doskonały nastrój.

Cena: 13 zł/225 ml (kupiłam w zestawie z sorbetem do mycia ciała i kremem do rąk za 21 zł)

Moja opinia:  Mus ma dość gęstą konystencję, przypomina mi  budyń. Pachnie rzeczywiście obłędnie, zapach długo utrzymuje się na skórze. Szybko się wchłania, skóra jest nawilżona i gładka. Uwielbiam zapach kokosów, jednak w musie jest mało wyczuwalny, dopiero po wchłonięciu czuć słodką nutkę, natomiast podczas aplikacji dominuje banan. Opakowanie jest bardzo praktyczne, można wygrzebać wszystko, co do grama. Etykietka zdecydowanie przyciąga wzrok, cała seria Sweet Secret jest "ubrana" w apetyczne, zachęcające do zakupu naklejki. Niestety, mus zawiera wiele parabenów, które niekorzystnie wpływają na skórę, dlatego używam go od czasu do czasu, na poprawę nastroju.





Kokosowy sorbet do mycia ciała


Opis: Wyjątkowy kosmetyk o delikatnej, jedwabistej konsystencji i urzekającym, egzotycznym zapachu dojrzałych kokosów i bananów został stworzony do codziennej pielęgnacji i mycia ciała, dla osób, które cenią produkty naturalne i lubią pozwalać sobie na chwile przyjemności. Specjalnie opracowana, bogata receptura doskonale myje oraz natłuszcza i wygładza skórę, poprawiając jej kondycję i wygląd. Regularne stosowanie kokosowego sorbetu pod prysznic nie wysusza skóry, doskonale ją nawilża i odżywia, a także na długo pozostawia uczucie świeżości oraz apetycznie słodki, egzotyczny zapach i jedwabiście gładką skórę.

Cena: 13 zł/225 ml

Moja opinia: Produkt ma konsystencję raczej rzadkiego mleczka, niż sorbetu. Zawiera nieliczne, białe drobinki, przypuszczam, że są to kawałki kokosa. Mimo, że zawiera SLS, w ogóle się nie pieni. Moim zdaniem słabo usuwa zabrudzenia, nie nadaje się do codziennego użytku, jedynie na poprawę nastroju (podobnie jak mus), ze względu na obłędny zapach, który unosi się w powietrzu długi czas po kąpieli. Ciężko się go rozprowadza, bo zwyczajnie spływa, jest za rzadki. Jednak uporałam się z tym problemem - nakładam go na gąbkę, albo małymi ilościami wylewam na rękę i od razu wmasowuję w skórę

Blue Ombre Eye - niebieskie ombre

W związku z obecnym szałem na styl ombre, wykonałam makijaż oka, polegający na płynnym przechodzeniu odcieni - od najjaśniejszego do najciemniejszego.


Dziś - w kolorze niebieskim.








Od wewnętrznego kącika:
- delikatny, jasny błękit,
- intensywny turkus,
- ciemny granat.




Na powiece zrobiłam (mało widoczną po zakryciu cieniami) kreskę czarną kredką marki Delia Cosmetics, rzęsy wytuszowałam maskarą Avon Super Extend, a cienie pochodzą z paletki nieznanej mi firmy, którą nabyłam w lokalnej drogerii za 9,99 zł.


Dziękuję za każde wejście na bloga, lecz zachęcam do zostawiania komentarzy pod wpisami. Oceniajcie, doradzajcie, krytykujcie!

EVELINE Silikonowa baza pod makijaż wygładzająco - matująca



Opis produktu:
- utrwala i podkreśla piękno makijażu,
- tworzy na powierzchni skóry transparentną kaszmirową mikrosiateczkę, która wygładza rozszerzone pory i zmarszczki ,
- pozwala na idealne rozprowadzenie fluidu,
- zapewnia perfekcyjny, trwały, bardzo długo wyglądający świeżo i nieskazitelnie makijaż,
- idealnie rozprowadza się na skórze,
- udoskonala powierzchnie skóry,
- wygładzające i matujące składniki zmiękczają skórę i dają uczucie komfortu,
- lekka konsystencja daje matowy i długotrwały efekt świeżej, matowej skóry.


Cena: ok. 20 zł/30 ml


Moja opinia:
Moją przygodę z bazami pod podkład zaczęłam właśnie z tym produktem. Szukałam jakiegoś małego, taniego opakowania bazy, żeby "zobaczyć, jak to jest". Gdy wycisnęłam specyfik na rękę, pierwsze, co mnie trochę przestraszyło, to konsystencja. Jest, jakby to powiedzieć... trochę sucha. Bałam się, że zamiast nawilżyć, jak obiecuje producent, wysuszy moją skórę, zacznie się kruszyć i osypywać. Nic bardziej mylnego! Bardzo dobrze rozprowadza się na twarzy, tworząc przyjemną, miłą w dotyku powłokę.


Rzeczywiście, dzięki efektowi wygładzenia, podkład lepiej się nakłada, a buzia jest matowa. Niestety, ten efekt utrzymuje się stosunkowo krótko, bo w chłodny dzień 2-3 godziny, a podczas upałów - kilkadziesiąt minut. I znowu się świecę. Plusami są z pewnością cena i wydajność - ilość produktu wyciśniętego na dłoń (zdj. obok) starcza na pokrycie całej twarzy.

FLOSLEK Krem nawilżający do skóry wrażliwej

Opis produktu: 
Krem o lekkiej konsystencji, bardzo szybko wchłania się pozostawiając na skórze delikatny film ochronny, pozwalający na zachowanie naturalnej równowagi wodno-lipidowej, głęboko i intensywnie nawilża (podnosi poziom nawilżenia nawet o 70%) - potwierdziły to badania aparaturowe; delikatnie natłuszcza skórę, zmniejsza widoczność zmarszczek. Systematycznie stosowany wyraźnie poprawia wygląd skóry - odzyskuje ona naturalną delikatność, gładkość, jędrność i koloryt. Stosowany pod makijaż zwiększa jego trwałość.
Nie powoduje uczucia ściągnięcia skóry, nie wywołuje podrażnień, pieczenia ani zaczerwienienia skóry.

Cena: 14 zł/50 ml

Moja opinia:
Krem miałam przyjemność testować dzięki uprzejmości portalu Uroda i Zdrowie. Był to strzał w dziesiątkę, bo akurat wtedy, gdy dostałam paczuszkę za pisanie artykułów, moja cera była strasznie podrażniona, przesuszona, zaczęła się wręcz sypać. Był to efekt całego dnia spędzonego na słońcu bez kremu z filtrem. No cóż, mój błąd...

Krem rzeczywiście jest lekki i bardzo szybko się wchłania, pozostawiając na skórze delikatny, ochronny film. Bardzo dobrze nawilżył moją cerę, pozbyłam się suchych skórek, cera jest jednolita, gładka. Co do zapachu - jest delikatny, ledwo wyczuwalny, a zarazem przyjemny. Nie podrażnia. Nie czułam żadnego pieczenia, szczypania ani swędzenia. Zdecydowanie nadaje się pod makijaż, ponieważ nie zapycha porów. Co do przedłużenia trwałości makijażu - zdecydowanie nie, bo krem jest za tłusty. Dużo zależy od podkładu, jednak, gdy w połączeniu z kremem użyłam fluidu matującego z AA, zaczął się rolować.

Współpraca z Bingo Spa



W związku z nawiązaną na 3 miesiące współpracą z producentem energetycznych kosmetyków do zabiegów domowego SPA - firmą BINGO SPA, otrzymałam dzisiaj swoją paczkę produktów do testowania.




Czekoladowy krem pod prysznic
Zawarta w czekoladzie kofeina oczyszcza skórę z toksyn, działa wyszczuplająco i antycellulitowo. Czekolada zawiera również wiele żelaza, cynku, magnezu i wapnia, które przyspieszają krążenie krwi w organizmie, zmniejsza też wszelkie obrzęki na skórze. Czekoladowy krem pod prysznic łagodzi stres, odpręża, poprawia nastrój. 
Kolagenowe serum do mycia włosów 
Rekonstruujące i nawilżające serum do mycia włosów BingoSpa Skuteczne, bo bogate w kolagen, który wspomaga proces odbudowy włókna włosa. Kolagen jest białkiem o bardzo podobnej budowie do białek tworzących strukturę włosa. Dzieki temu tworzy cieniutki film ochronny na powierzchni włosów, który zwiększa zatrzymanie wilgoci i jednocześnie chroni włosy przed wnikaniem szkodliwych substancji z otoczenia przywracając włosom jędrność, elastyczność i miękkość w dotyku.
Kolagenowe serum do mycia twarzy  
Zawiera czysty kolagen i kwas mlekowy. Kolagen stanowi 1/3 całkowitej masy białek tworzących tkankę skórną i jest jej najważniejszym składnikiem. Kwas mlekowy reguluje odnowę komórkową skóry, poprzez usunięcie zbędnych zrogowaciałych komórek, dzięki czemu poprawia się struktura i koloryt skóry, stymuluje produkcję ceramidów w skórze. Kolagenowe serum do mycia twarzy o kremowej, puszystej konsystencji i subtelnym zapachu, delikatnie myje i pielęgnuje pozostawiając skórę odżywioną, nawilżoną i pachnącą.

Vichy Idealia




Niedawno dotarła do mnie paczka z listem gratulacyjnym i słodkim, różowym pudełeczkiem, w środku z równie cukierkowym opakowaniem kremu VICHY Idealia do cery normalnej i mieszanej, który wygrałam w konkursie na stronie VICHY

Po kilkunastu dniach stosowania, pora na recenzję.

Opis produktu:
Idealna skóra przestała być marzeniem!
Dzięki poprawie zdrowia skóry, spełnia się marzenie o idealnej cerze.
W wyniku ogólnoświatowego badania obejmującego kobiety w wieku 20-60 lat, z czterech grup etnicznych, Vichy Laboratories stworzyło pielęgnację nadającą skórze idealny wygląd - Idealia może odmienić Twoją skórę natychmiast.


Zalety:

- 2 patenty,
- 5 lat badań,
- 12 testów i badań klinicznych.

Wskazania:
- utrata blasku- stres, zmęczenie,
- drobne linie,
- pierwsze zmarszczki,
- wiek ok. 30 lat.

Działanie:
- widocznie wygładzone pierwsze zmarszczki,
- miękka, gładka i jędrna skóra,
- cera wygląda świeżo,
- skóra promienieje zdrowym blaskiem,
- cera ma jednolity, równomierny koloryt, zmiany naczyniowe i pigmentacyjne są mniej widoczne,
- zmniejszona widoczność porów


Cena: 100 zł/50 ml

Moja opinia
: Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, od razu po otwarciu paczki, to właśnie ten pudrowy róż - pudełko, słoiczek z kremem, jak i sam krem, miały słodki, różowy kolor. Po otwarciu natomiast, moje nozdrza pieścił piękny, intensywny, kwiatowy zapach, który po aplikacji kremu na twarzy, przez długi czas unosi się w powietrzu. Nie spodziewałam się, że po kilku użyciach od razu będę wyglądać 10 lat mniej, jednak za taką cenę trzeba od produktu wymagać świetnego działania. Vichy Idealia sprawił, że moja cera jest bardziej rozświetlona, gładka, miła w dotyku. Zmarszczek dużo nie mam, ale przy stosowaniu kremu są jakby mniej widoczne. Idealia świetnie się wchłania, nie pozostawia tłustego filmu, nie zapycha porów, ba, są nawet mniej widoczne! Bardzo fajnie nawilżył moją, przesuszoną na policzkach i na nosie skórę. Co do wyrównania kolorytu - u mnie tego efektu nie ma, ale kto wie, może przy dłuższym stosowaniu...

Jeżeli chodzi o wady, pierwsza jaką zauważyłam to właśnie porcelanowy słoiczek, w którym trzeba codziennie maczać paluchy, jednocześnie przenosząc do kremu bakterie. Krem nie ma filtrów UV, dlatego lepiej aplikować go na noc. Minusem jest również cena. 100 zł za 50 ml kremu to jednak dużo.

Niebezpieczne składniki kosmetyków

Gdy mamy kupić jakiś kosmetyk, zazwyczaj polegamy na obietnicach producenta, że jest on naturalny, nieszkodliwy, ekologiczny itd. Ogromnym błędem jest nieczytanie etykiet. Nie zwracając uwagi na skład produktu, nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wiele składników jest niebezpiecznych dla naszej skóry, włosów, ale także zdrowia. Szczególnie groźne mogą być parabeny i innych sztuczne konserwanty, sztuczne aromaty i barwniki, filtry chemiczne, pochodne ropy naftowej, silikony, glikol propylenowy, a także silne detergenty.



SLS i SLES

To sztuczne spieniacze, które są oznaczane na etykietach jako Sodium Lauryl Sulfate albo Sodium Laureth Sulfate i znajdują się najczęściej w szamponach, żelach do mycia twarzy i pod prysznic, płynach do kąpieli, w pastach do zębów i mydłach. Poza tym, że są szkodliwe dla naszej skóry – wysuszają ją, powodują świąd, pieczenie, wypryski i zaburzają wydzielanie łoju i potu, to mogą trwale uszkodzić nasze zdrowie. Przenikając przez skórę do krwi i kumulując się w organiźmie, mogą wpływać na układ nerwowy, układ odpornościowy. Mogą też działać rakotwórczo i zmniejszać płodność.


Parabeny

Są to sztuczne środki konserwujące, które znajdziemy w kosmetykach jako Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, lub Butylparaben. Również, jak spieniacze, wchłaniają się do krwi. Zawarte w kremach i balsamach do ciała, mogą działać niekorzystnie na skórę. Chorzy na atopowe zapalenie skóry zauważają znaczną poprawę po odstawieniu kosmetyków zawierających parabeny. Na chłopców i mężczyzn mogą działać feminizująco, a u kobiet w ciąży powodować nieprawidłowy rozwój dziecka.


Oleje mineralne



Często spotykane w kosmetykach jako Petrolatum, Mineral Oil, Paraffin Oil, Vaselinum Album, Vaselinum Flavum. Nie przenikają przez skórę do organizmu, ale tworzą na niej nieprzepuszczalną warstwę, powodującą szybsze starzenie się skóry, zatykają pory, zwiększają objawy trądziku. Są powszechnie używane, ponieważ są tanie i trwałe.

Garnier Czysta Skóra 3 w 1


Opis produktu:

Garnier Czysta Skóra 3w1 ma skuteczność żelu myjącego i peelingu oraz maseczki matującej. Jako żel i peeling odblokowuje pory, aby zapobiegać zaskórnikom. Jako maseczka dzięki białej glince naturalnego pochodzenia pomaga eliminować sebum. Skóra jest długotrwale oczyszczona i matowa.

Cena: 17zł / 150ml, ja trafiłam na promocję w Rossmannie i kupiłam go za 10,99 zł

Moja opinia: Zrażona wcześniej przeze mnie użytkowanym podobym produktem Under 20, bałam się, że ten produkt, tak samo jak poprzednik, strasznie wysuszy moją skórę. Cerę mam wrażliwą, jednak Garnier ani jej nie wysuszył, ani nie podrażnił. Pierwszym, co rzuciło mi się w oczy, jest bogaty opis na odwrocie opakowania. Przedstawione jest jego działanie, poparte testem na ponad 50 osobach, do tego procentowy wykres zadowolenia z użytkowania. Mam nadzieję, że na każdą z was ten kosmetyk działa tak samo, jak na mnie. Moja cera jest dokładnie oczyszczona, matowa i gładka, nie ściągnięta, ani napięta. Drobinki peelingujące nie są ostre, dokładnie, a jednocześnie delikatnie "polerują" skórę. Co do konsystencji mam pewne zastrzeżenia, bo produkt jest bardzo gęsty. Z jednej strony na plus - bo jest wydajny, a z drugiej - otwór i nakrętka oblepiają się mazią i po jakimś czasie jest ciężko wydobyć go z tubki.

Sudomax - krem da dzieci i dorosłych


Nawiązując współpracę z firmą SudoPharma, otrzymałam list z podziękowaniem za zainteresowanie i wskazówkami dotyczącymi użytkowania, a do testowania 55 ml opakowanie kremu dla dzieci i dorosłych SUDOMAX i 5 małych próbek do rozdysponowania.



Co to jest krem SUDOMAX?

Krem SUDOMAX to niezwykle delikatny, hipoalergiczny i antybakteryjny krem ochronny, stworzony z myślą o wyjątkowo delikatnej i "bezbronnej" skórze - skórze małego dziecka. Krem przeznaczony jest przede wszystkim do codziennej pielęgnacji i ochrony skóry w miejscach podrażnionych oraz w tzw. strefie okołopieluszkowej.

Krem SUDOMAX może być stosowany przez osoby dorosłe:
- przy skórze trądzikowej,
- odparzeniach,
- otarciach i skaleczeniach,
- poparzeniach i podrażnieniach skóry.

Cena: 11,99 zł/110 g



Moja opinia:
  Rewelacyjny, POLSKI produkt! Stosowałam go na skaleczenia, otarcia i punktowo na wypryski. Poradził sobie znakomicie. Nie trafiłam jeszcze na lepsz, "wielofunkcyjny" krem, za tak niską cenę. Plastikowe pudełko jest szczelne i znacznie ułatwia aplikację. Krem ma bardzo gęstą konsystencję, co sprawia że jest wydajny - używam go codziennie rano i wieczorem od niespełna 2 tygodni, a z opakowania nie ubyło prawie nic. Uwaga! Ze względu na zawartość tlenku cynku nie nadaje się do częstego stosowania, bo wysuszy skórę i narobi szkód.
Nie dość, że jest tani, skuteczny, to jeszcze pięknie pachnie. Uzależniłam się od tego zapachu. Dziękuję firmie za zaufanie, dzięki Wam znalazłam swój idealny krem!

Domowe maseczki do włosów


Włosy są ozdobą każdej kobiety, ale tylko wtedy, gdy są piękne, zdrowe i lśniące. Natomiast my, żądne upragnionego, określonego wyglądu, niszczymy je - prostownicą, suszarką i przeróżnymi utrwalaczami. Gdy widzimy, że nie są już w takim stanie, jak kiedyś, wydajemy duże pieniądze na kosmetyki odbudowujące i regenerujące. Można to jednak zrobić najmniejszym kosztem - za pomocą naturalnych składników, które przeważnie mamy w domu. Zachęcam do kuracji włosów domowymi sposobami!






1. Płukanka piwna
3 szklanki piwa
1 szklanka wody
sok z 1/2 cytryny

Ma za zadanie nadać włosom blasku, odżywić je i wzmocnić. Należy przygotowaną miksturą płukać włosy po umyciu i nie przejmować się nieprzyjemnym zapachem, ponieważ po wyschnięciu nie będzie go czuć.


2. Płukanka mleczna

W skórę głowy i we włosy należy wmasować kilka łyżek pełnotłustego mleka, a następnie po kilku minutach spłukać. Proteiny mleczne działają pozytywnie na włosy - stają się bardziej nawilżone i miękkie.



3. Maska odżywiająca
łyżeczka oleju rycynowego
1 jajko
łyżeczka oliwy z oliwek
sok z 1/2 cytryny

Mieszankę należy wmasować we włosy i rozprowadzić dokładnie grzebieniem. Owinąć głowę folią spożywczą i nałożyć ręcznik, aby utrzymać ciepło, następnie po ok. 30 minutach spłukać. Maska, nakładana regularnie 2 razy w tygodniu, potrafi zdziałać cuda. Włosy są zdrowe i mocne.


4. Kompres wzmacniający
kilka kropli oleju rycynowego
kilka kropli nafty kosmetycznej
liść pokrzywy
łyżeczka suszonego rumianku
1 żółtko
2 łyżki miodu naturalnego
2 łyżki soku z cytryny
szklanka oleju roślinnego

Olej lekko podgrzać i "zaparzyć" w nim liście pokrzywy i rumianek, następnie odcedzić, liście wyrzucić, a do oleju dodać kolejno pozostałe składniki. Wetrzeć we włosy, owinąć głowę folią spożywczą i ręcznikiem, po ok. 30 minutach dokładnie spłukać.



Uwaga!
Wszystkie mikstury nakładamy na wilgotne włosy.
Ciepło wzmacnia działanie wszystkich składników.
TAGI:

ISANA wygładzająca odżywka do włosów

Opis produktu: 
Odżywcze składniki pielęgnacyjne wzbogacone olejkiem babassu wzmacniają włosy. Długotrwałe wygładzenie i łatwe rozczesywanie kręconych i niesfornych włosów. Wysokiej jakości aktywne substancje ze specjalnym składniekiem zapobiegającym puszeniu się włosów długotrwale wygładzają niesforne i kręcone pasma włosów dodając im elastyczności. Włosy łatwo się rozczesują i nabierają olśniewającego połysku. Miły zapach uprzyjemnia mycie włosów.


Cena: 4,50zł / 300ml


Moja opinia:
Moje włosy są strasznie "niesforne" - puszą się, elektryzują, rozczesanie ich było dla mnie nie lada wyzwaniem. Szukałam odżywki, która je wygładzi i ujarzmi. Skuszona wieloma pozytywnymi opiniami na temat tej odżywki, czym prędzej pobiegłam po nią do Rossmanna. Okazało się, że recenzje były prawdziwe. Za tak niską cenę mam dobrej jakości odżywkę, która wspaniale wygładza włosy, sprawia że są miękkie i puszyste. Nie plączą się, nie mam problemów z rozczesywaniem. Pozytywnie zaskoczyły mnie zarówno cena, jak i duże opakowanie. Odżywka jest wydajna, nie zawiera również silikonów niszczących włosy, ma fajny, krótki skład. W ogóle nie obciąża włosów, czasami używam jej także bez spłukiwania, głównie na końcówki. Z pewnością na stałe zagości na mojej liście "obowiązkowych" kosmetyków.

Dove Summer Glow balsam brązujący normal to dark skin

Opis produktu:
Sumer Glow odżywia oraz stopniowo podkreśla naturalny kolor skóry. Balsam zapewnia piękną barwę letniej opalenizny przez cały rok. Nowa wersja balsamu zawiera unikalną formułę Deep Care Complex - zawierającą składniki odżywcze i nawilżające identyczne z naturalnie występującymi w skórze, znane z korzystnego wpływu na procesy biologiczne na poziomie naskórka:
- CLA (sprzężony kwas linolowy) pomaga poprawiać właściwości barierowe skóry.
- Olejek ze słonecznika jest źródłem niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych omega-6.
- Aminokwasy wbudowane w NMF (naturalny czynnik nawilżający skóry) m.in. kwas mlekowy i kolagen utrzymują prawidłowe nawilżenie skóry i nadają jej miękkość.
- Humektanty np. glicerol odpowiedzialne za utrzymanie prawidłowego nawilżenia skóry, procesów złuszczania i funkcji barierowych naskórka.
Dzięki temu skóra utrzymuje odpowiednie nawilżenie oraz zdrowy wygląd. Innowacyjna technologia zawarta w balsamie Dove odżywia oraz sprawia, że skóra staje się bardziej gładka i miękka, a składniki zapewniają 24 godzinne nawilżenie.

Cena: 16,99zł / 250ml

Moja opinia:
Zbliża się lato, trzeba odkryć więcej ciała niż zwykle, a nieopalona skóra nie wygląda zbyt ładnie. Nie lubię chodzić do solarium, więc pomyślałam o zakupie balsamu brązującego, który nada mojemu ciału naturalny, brązowy kolor. Trafiłam akurat na promocję w Rossmannie, więc wzięłam ten - normal to dark skin, zachęcona ciekawym opakowaniem i niską ceną. Nie ma większych problemów z aplikacją, bo balsam nie zostawia smug, ale trzeba smarować nim równomiernie całe ciało. Według mnie trochę długo się wchłania i możemy, niechcący pobrudzić sobie ubrania. Efekt jest rzeczywiście naturalny, chociaż mam wrażenie, że nogi mam lekko pomarańczowe. Ogromnym minusem jest zapach substancji brązujących, który pojawia się po całkowitym wchłonięciu. Skóra, mówiąc szczerze - śmierdzi, i ciężko jest się do tego przyzwyczaić. Co do efektu nawilżenia - nie zauważyłam.

Jak się pozbyć cellulitu?

Każdej z nas marzy się nienaganny wygląd . Szczególnie teraz, latem, gdy trzeba pokazać się na plaży w bikini. Oprócz zrzucenia paru kilogramów, są też inne priorytety. Musimy pozbyć się najbardziej uciążliwej i najtrudniejszej do zlikwidowania kobiecej zmory – cellulitu, błędnie nazywanego cellulitisem (oznaczającym poważne schorzenie zapalne tkanki łącznej, wymagające antybiotykoterapii). Najczęściej jest on przypisywany kobietom z nadwagą. Nic bardziej mylnego! Ten problem może dotknąć każdej z nas, a uwarunkowany jest nadmiernym wydzielaniem estrogenów oraz większą ilością tłuszczu, w porównaniu z mężczyznami.


Najbardziej narażone na tzw. „pomarańczową skórkę” miejsca na kobiecym ciele to uda (szczególnie ich tylna część), pośladki, brzuch i ramiona. Jesteśmy w stanie zrobić wiele, aby pozbyć się niechcianego „kolegi”. Firmy kosmetyczne mydlą nam oczy reklamami cudownych kremów, żeli, masażerów i gąbek, które w magiczny sposób uczynią naszą skórę piękną, gładką i jędrną. Salony piękności w swej ofercie mają bardzo drogie zabiegi usuwające cellulit. Najpopularniejsze z nich to drenaż limfatyczny – specjalny rodzaj masażu i elektrolipoliza – rozbijanie grudek tłuszczu przy pomocy prądu. Lecz czy warto zostawiać grubą kasę w drogeriach, aptekach, czy salonach kosmetycznych, nie mając pewności, że raz na zawsze pozbędziemy się problemu i będziemy pewne, że nigdy już nie wróci? Sprawdźmy inne, tanie, a skuteczne sposoby.



Domowe sposoby na walkę z cellulitem:

1. Regularne masaże szorstką gąbką
W ten sposób możemy złuszczyć martwy naskórek, wygładzić skórę i pobudzić ją do spalania zbędnego tłuszczu.

2. Peeling z kawy.
Kofeina to częsty składnik kosmetyków antycellulitowych, więc jest to sprawdzony sposób. Przepis na peeling nie jest trudny, szczególnie jeśli uwielbiamy pić kawę, wtedy nie będzie z tym najmniejszego problemu.
Aby wykonać kawowy peeling, musimy kilka łyżek kawy zalać gorącą wodą, ale tak, by powstała gęsta maź. Powstałą miksturę nakładamy na miejsca, w których występuje cellulit i masujemy. W celu wzmocnienia efektu i nawilżenia, możemy dodać oliwkę do ciała, lub nawilżający balsam.

3. Maść kamforowa.
Od czasu do czasu nacieramy brzuch, uda i pośladki maścią kamforową, owijamy się folią spożywczą i idziemy np. sprzątać czy gotować obiad. Maść rozgrzewa i wzmaga pocenie, a folia uniemożliwia parowanie. Można w ten sposób stracić trochę zbędnego tłuszczu.

4. Ćwiczenia.
2 razy w tygodniu, jeśli mamy na to czas, robimy tradycyjne brzuszki i ćwiczenia na wzmocnienie ud i pośladków. Jeśli nie wiemy, jak takie ćwiczenia wyglądają, szukamy czegoś w internecie lub oglądamy fitness w TV.

5. Kremy ujędrniające.
Nie pomogą pozbyć się cellulitu w zupełności, ale sprawią, że skóra stanie się gładsza i bardziej jędrna.

6. Zamieniamy samochód na rower.
Zdrowiej, przyjemniej, ale przede wszystkim – taniej! Podczas jazdy na rowerze wzmacniamy mięśnie nóg i spalamy zbędne kalorie.

7. Ograniczamy sól i cukier.
Zarówno jedno, jak i drugie – biała śmierć. Poza tym, zostało kiedyś udowodnione naukowo, że kobiety, które w swej kuchni używają dużo soli, są bardziej narażone na powstawanie cellulitu.

8. Pijemy dużo wody.
Minimum 2 litry mineralnej wody niegazowanej wypitej w ciągu dnia pozwoli nam na odpowiednie nawodnienie organizmu. Mało tego, w ten sposób usuwamy także toksyny.


UWAGA!!!
Wszystkie wymienione wyżej sposoby
są wypróbowane przeze mnie, lecz nie
daję gwarancji, że działają na każdą skórę.

AddThis