Nafta kosmetyczna - sposób na piękne włosy?

Nafta kosmetyczna funkcjonuje w pielęgnacji włosów od dawna. Nasze mamy i babcie stosowały ją zamiast masek i odżywek, a ich włosy były grube, mocne i lśniące. W dzisiejszych czasach (niestety) nafta odchodzi już w zapomnienie, a jest szybkim rozwiązaniem dla posiadaczek włosów suchych, matowych, wysokoporowatych, skłonnych do puszenia się. Działa bowiem podobnie jak olejki, z tym, że o wiele szybciej :)


Nafta kosmetyczna ANNA z biopierwiastkami jest zamknięta w wygodnej, plastikowej butelce z atomizerem. Jest to duże udogodnienie, bo wszystkie (lub znaczna większość) nafty dostępne na rynku można kupić wyłącznie w butelkach z nakrętką. Atomizer umożliwia higieniczne, dużo łatwiejsze pokrycie całych włosów. 

Po co i jak stosować naftę?
Nafta kosmetyczna wzmacnia cebulki włosów, nabłyszcza, zapobiega wypadaniu, likwiduje łupież, zapobiega puszeniu i elektryzowaniu się włosów, a ponadto poprawia ukrwienie skóry głowy. Nakłada się ją na 10-15 minut przed myciem, na całą długość włosów, lub robi się maseczkę z dodatkiem żółtka. Nie należy stosować nafty zbyt często, bo może przesuszyć - 3 razy w tygodniu wystarczy :)



Przyznam szczerze, że nie bawiłam się w robienie maseczek. Psikałam nią całe włosy, delikatnie wcierałam w skórę głowy i po upłynięciu czasu podanego na opakowaniu zmywałam szamponem z SLS. Trochę bałam się, że moje włosy nie polubią nafty, a skóra zareaguje podrażnieniem, ale moje obawy były na szczęście bezpodstawne :) Po każdym użyciu tego cuda, włosy były miękkie, gładkie, błyszczące i sypkie, łatwiej się rozczesują i lepiej układają.


Podobno "naftowanie" przyspiesza też wzrost włosów, ale moje rosną w normalnym tempie. Minusem, który może Was zniechęcić do użwania nafty, może być jej nieprzyjemny zapach. Każdy wie, jak śmierdzi ropa naftowa.. Na szczęście po umyciu ta woń jest już niewyczuwalna :)

Myślę, że nafta na stałe zagości w mojej pielęgnacji włosów. Siegnę po inne wersje nafty z atomizerem ANNA, a jest ich sporo, bo aż 6: z olejkiem rycynowym, z biopierwiastkami, z witaminami A+E, z aloesem, z sokiem z pokrzywy i czarną rzodkwią. Firma ANNA zmieniła swoje logo na nowe i założyła stronę na Facebooku - serdecznie zapraszam do jej odwiedzenia!



21 komentarzy:

  1. ja nigdy nie stosowalam nafty , ale chetnie sprobuje czegos nowego ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, nie masz nic do stracenia :) Oprócz 10 zł :D

      Usuń
  2. mi nafta kiedyś bardzo pomogła... ale niestety jej okropny zapach skutecznie w dobie olejków, pięknie pachnących masek i innych cudów na kiju odpycha mnie od niej :) ale może do niej kiedyś wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi pomogła w walce z wypadaniem, a smrodek jakoś przestał mi przeszkadzać :P

      Usuń
    2. Ja właśnie miałam się na nią skusił, ale ten zapach mnie nieco odsraszył, jednak jak mówisz że pomogła Ci z wypadaniem to chyba będę musiała w nią zaiwestować :)

      Usuń
    3. Zapach czuć na szczęście tylko po nałożeniu, szampon go usuwa :)

      Usuń
    4. ojjjj zalezy jaka nafta :D moja menda zostawała na włosach - zapach :)
      ale co racja to racja - na wypadanie jest niezastąpiona ;)

      Usuń
  3. można je kupić w rossmannie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nie, już prędzej w aptece :)

      Usuń
  4. posiadam aktualnie naftę tej firmy z wyciągiem z czarnej rzodkwi dla mnie idealny kosmetyk do pielęgnacji włosów. ;) zaczęły rosnąć i lepiej się układają, nawet trochę przestały się puszyć. szkoda, ze wiele kobiet zapomina o nafcie, bo jest niedroga, a skuteczniejsza od wielu kosmetyków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, powinnyśmy wracać do pielęgnacji stosowanej przez nasze babcie :)

      Usuń
  5. Nie używałam nigdy nafty, u mnie świetnie sprawdza się laminowanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też, ale nie robię tego zbyt często :P

      Usuń
  6. Nafty kosmetycznej w czystej postaci nie używałam, ale miałam szampon Seboradin z naftą kosmetyczną i super się sprawdzał :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie stosowałam, ale może czas zacząć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mogę się przemóc do jej stosowania. Odpycha mnie jej zapach.

    OdpowiedzUsuń
  9. A mi tam jej zapach zupełnie nie przeszkadza :D Też mam tą naftę, ale z aloesem :) Włosy rzeczywiście są po niej błyszczące. Ale moich baby hair (których ostatnio wyrosło mi chyba miliard na czubku głowy) niestety nie dała rady okiełznać :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam IHT9 i olejuję kudełki, ale chętnie bym te naftę wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Może się kiedyś skuszę?:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Właśnie ten zapach nafty mnie skutecznie zniechęca. Może gdybym miała włosy w gorszym stanie byłabym ponadto, póki co, chyba się nie przełamię.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz! Każdy czytam i na każdy staram się odpowiedzieć :)

AddThis