L'OREAL True Match - idealne dopasowanie

Podkład kupiłam, podobnie jak tusz z poprzedniego posta, korzystając z Rossmannowskiej promocji -40% na kosmetyki kolorowe. Wahałam się pomiędzy odcieniem 01, a 02, w końcu wybrałam ten drugi, Vanilla. Sprawdziłam go w domu na dłoni i wydawał mi się zdecydowanie za ciemny, no ale przecież jego zadaniem jest dopasować się do naturalnego koloru cery, więc nie przejęłam się tym i używałam go codziennie. Zobaczcie, jak się sprawdził.


O produkcie:

Podkład w naturalnych odcieniach, rozprowadzający się bez smug, idealnie dopasowujący się do koloru skóry. Nie daje efektu maski przy jednoczesnym świetnym kryciu. Dostępny w szerokiej gamie chłodnych, neutralnych i ciepłych odcieni.

Cena: Regularnie ok. 60 zł, ja zapłaciłam 33,90 zł


Podkład jest dość rzadki, ale ja bardzo lubię taką konsystencję. Moim ulubieńcem na lato jest Affinitone, który jest prawie jak woda, a bardzo dobrze mi się z nim współpracuje.

Nie miałam żadnych problemów z jego rozprowadzeniem, nie robił smug, aczkolwiek szybko zasychał, więc trzeba troszeczkę uważać, żeby nie zrobić sobie brzydkich plam, albo efektu maski, gdy źle dobierzemy odcień. Po kilkudziesięciu sekundach, jakby zastyga, tworząc ładne, pudrowe wykończenie. Twarz jest matowa, ale nie jest to płaski mat, bo skóra nabiera zdrowego, naturalnego blasku. Rzeczywiście dopasowuje się do naturalnego koloru cery, co widać na poniższym zdjęciu:

Po lewej stronie: bez kremu, bazy, pudru i podkładu, po prawej: z True Match

Jeżeli chodzi o krycie, dla mnie jest wystarczające, aczkolwiek w przypadku większych przebarwień czy wyprysków, trzeba byłoby użyć korektora. Moja cera ma skłonności do świecenia się, więc w ciągu dnia muszę wspomagać się pudrem matującym, ale trwałość jest zaskakująca. Po nałożeniu rano, wieczorem nadal jest na swoim miejscu. Nie spływa z twarzy i nie ciemnieje. Ma lekką konsystencję, więc nie zapycha porów, nie zauważyłam też, żeby podkreślał suche skórki.

Opakowanie jest wręcz idealne. Szklana buteleczka z pompką, która dozuje odpowiednią ilość podkładu. Zauważyłam, że jest bardzo wydajny, bo po kilku tygodniach, praktycznie codziennego użytkowania, z buteleczki nadal nic nie ubyło.

Uważam, że warto go kupić, nawet w regularnej cenie. Spełnił wszystkie moje oczekiwania i mogę śmiało rzec, że na tę chwilę jest moim ulubieńcem. Dobrze się rozprowadza, łatwo dopasować odpowiedni dla siebie odcień, zapewnia dobre krycie i jest trwały. Czego chcieć więcej? :)


27 komentarzy:

  1. Hej Mentosia, miałam już pisac jutro do Ciebie co się z Tobą dzieje.
    Co do podkładu - nie zdziw się jak się skończy a Tobie nadal będzie się wydawać, że jest pełny. Podkłady tak osiadają na ściankach i przez to nie widać do środka.
    Ta butelka przestaje być fajna, kiedy podkład jest na wykończeniu - pompka już nie chce ciągnąć a w środku na ściankach i na dnie jest jeszcze podkładu a podkładu.
    Samo działanie jest OK, krycie średnie, ale bardzo dobre przy tak lekkim podkładzie. Nie nadaje się jednak do tłustych cer, bo będzie się niesamowicie świecić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To witaj w klubie topiacych telefon w kibelku. Ja tak miałam kiedyś w pracy telefon w tylnej kieszeni i tylko plum usłyszałam. Dobrze, że to było przed i szybko wyłowilam, rozebralam, koleżanka ma sprężone powietrze w sprayu więc osuszylam, ale dalej nie działał. Dopiero kolega mi go przywrócił do życia, bo od razu go zanioslam i go rozkrecil i wygrzał. Uratował mi telefonik.
      Też teraz ciężko było, bo Juniorek miał zapalenie płuca.

      Usuń
  2. Kupiłam go jak tylko pojawił się na rynku - z pierwszej buteleczki byłam zadowolona. Ponieważ był drogi (50zł w Sephora) a ja byłam zwykłą licealistką to go oszczędzałam. Potem kupiłam drugą buteleczkę i to był dramat - podkreslał skórki, efekt maski, utlenial się /ciemniał. Nigdy więcej :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz odcień N, C czy W? Bo nie czaje tej kolorówki :d ja mam N1:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam N2 :)
      N-neutralne
      C-zimne
      W-ciepłe odcienie.

      Usuń
  4. Kurczę,miałam go w ręce podczas rosmanowskiej promocji...wahałam się,czy go wiziąć,jednak zdecydowałam sie na inny,teraz żałuję po Twojej recencji...:/

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam go ale jak dla mnie ma zbyt pudrowe wykończenie :/ oddałam mamie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Też go miałam ale odcienia dla mnie nie znalazłam;-) raz zbyt pomarańczowe albo różowe;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Po przeczytaniu Twojej opinii zaczęłam żałować, że nie skusiłam się na ten podkład w czasie trwania promocji :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja wolę kryjące podkłady. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mialam kiedys tester tego podkladu :) bardzo fajnie sie sprawowal ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Też miałam, i byłam bardzo zadowolona. Może chcesz wygrać cień do powiek LAMBRE? Zapraszam - mały konkurs :)
    http://melagotujeitestuje.blogspot.com/2012/12/may-konkurs-zapraszam.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Pamiętam swój pierwszy podkład Loreala, kupiony 6 lat temu. Wówczas wydanie 50zł na kosmetyk to była prawdziwa rozrzutność. Zainwestowałam w niego przed ślubem kościelnym. Nałożyłam go raz i przez nieostrożność stłukłam... Masakra. odtąd nie inwestuję w szklane fluidy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znalazłam dla siebie odcienia...

    OdpowiedzUsuń
  13. Hm...teraz trochę żałuję, że nie skorzystałam z rossmannowskiej promocji:( Podkład z L'Oreal w takiej cenie-cudo!:-)

    OdpowiedzUsuń
  14. cena z promocji bardzo kusząca :)
    zostałaś u mnie otagowana, zapraszam :) http://oh-wow-lovely.blogspot.com/2012/12/tag-liebster-blog-pare-sow-o-ksiazce.html

    OdpowiedzUsuń
  15. teraz używam rimmela choć kosmetyki z L'oreal bardzo lubię , ogólnie lubię podkłady z pompką oraz szklane, ale trzeba uważać bo dają złudzenie gdyż osiadają się na ściankach i tak naprawde nie wiemy kiedy nam się skończą ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. miałam kiedyś jego sporą próbkę ale nie jest dla mojej cery, za ciężki jak dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zachęciłaś mnie. Muszę dodać, że lubię L'oreal.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ta buteleczka jest oszukańcza - mi też wydawało się, że podkładu nie ubywa, aż pewnego razu zaczął "pluć" :/ U mnie niestety podkreślał skórki, więc nie wróciłam do niego. Ale fajnie, że Tobie przypasował :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Żałuję, że go nie kupiłam, w sumie był dość tani. Jednak dla mnie N2 jest zdecydowanie za ciemny.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja niestety mam problem z doborem odpowiedniego podkładu oraz jego odcień.. Zawsze po zakupie okazuje się,że ma jakieś "ale" i nie jest do końca taki, jak chciałam :(

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam ten podkład, też go lubię za to, że nie ciemnieje, wygląda dość naturalnie (choć trzeba uważać z ilością, gdy przesadzę, skóra wygląda na strasznie napudrowaną), nie zapycha mi porów. Może nie jest typowo matujący, ale u mnie nie przyspiesza świecenia się, nawet w strefie T. Choć zazwyczaj i tak jeszcze przypudrowuję czoło i nos po nałożeniu podkładu.
    Wg mnie krycie jest naprawdę dobre, potrafi zakryć mniejsze zmiany i zaczerwienienia. No i opakowanie jest super :)

    OdpowiedzUsuń
  22. miałam go jeszcze jako nastolatka :D i pamiętam, że strasznie ubolewałam, że za 50 zł taki badziew. :( nie podszedł mi totalnie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Kocham go! Mam W3 Golden Beige. U mnie sprawdza się świetnie. Zapraszam do mnie: infalliblelifestyle.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz! Każdy czytam i na każdy staram się odpowiedzieć :)

AddThis