Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vita Liberata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vita Liberata. Pokaż wszystkie posty

INSPIRED BY: Naturalnie Piękna

Pamiętacie, jak pokazywałam Wam pudełko Inspired By Joanna Krupa? Wtedy byłam średnio zadowolona z zawartości - co prawda box był po brzegi wypełniony kosmetykami, ale zabrakło mi w nim czegoś ekskluzywnego... Tym razem ekipa Inspired By zaskoczyła mnie tak pozytywnie, że jestem w stanie w ciemno wykupić subskrybcję :)


Pudełko Inspired By Naturalnie Piękna to box po brzegi wypełniony naturalnymi produktami najlepszych marek. Znalazłam w nim aż 11 kosmetyków, więc jest nieźle. I to nie byle jakich kosmetyków! Box był ciężki, a jego objętość wyliczono co do milimetra, bo produkty były w nim poupychane jak sardynki w puszce :D 

Cieszę się, że Naturalnie Piękna to głównie kosmetyki do pielęgnacji i to takie, po które nie sięgnęłabym sama ze względu na cenę. Korektor pod oczy akurat ma neutralny kolor, który pasuje każdemu, więc jestem z niego zadowolona. Gorzej było w przypadku Joanny Krupy, która do boxa sygnowanego swoim nazwiskiem wcisnęła wściekle różowy róż i jasnoróżową szminkę, które musiałam oddać...

Zapraszam do oglądania poszczególnych produktów:


PIXIE COSMETICS, Korektor pod oczy w nowej formule, 48 zł/3 g

Doskonale koryguje niedoskonałości, neutralizuje i rozjaśnia przebarwienia skóry, dzięki zawartej w nim witaminie C i retinolowi. Znakomicie kryje cienie pod oczami, utrwala makijaż oczu na cały dzień. Zawiera witaminę A (retinol) przyspieszającą odnowę tkanek oraz witaminę E, która działa przeciwrodnikowo. Mix kolorów.

MINISTERSTWO DOBREGO MYDŁA, Półkula do kapieli nagietek, 5,50 zł/ 60 g

Musujący proszek kąpielowy uformowany w kształt kuli wypakowany po brzegi odżywczymi dodatkami: kojącym maceratem z kwiatu nagietka lekarskiego, nierafinowanym masłem Shea, olejem ze słodkich migdałów, olejem z pestek winogron, pełnym mlekiem i olejem ryżowym.   


O'RIGHT, Hair SPA, Dwuskładnikowa maska do włosów zniszczonych, 69 zł/ op.

Wykorzystywana do luksusowych zabiegów SPA. Opracowana na bazie wyciągu z białej herbaty, mającej wspaniałe właściwości antyoksydacyjne i naprawcze, opóźnia efekty starzenia się poprzez usuwanie wolnych rodników. Profesjonalny zabieg daje wyjątkowo głębokie korzyści wynikające z odbudowy struktury włosów, przywraca im siłę i witalność. 


KLORANE, Pielęgnacja rozjaśniająca na bazie rumianku i miodu, 42 zł/ 125 ml (miniatura 10 ml)

Łagodna i bezpieczna odżywka rozjaśniająca, bez dodatku środków utleniających - rozświetla włosy od odcieni blond po jasnobrązowe słonecznymi, miodowymi refleksami. Rozjaśnienie jest całkowicie naturalne i stopniowe wraz z kolejnymi aplikacjami. Formuła z wysoką zawartością wyciągu z rumianku powoduje, że refleksy są podkreślone i bardziej intensywne. Produkt biodegradowalny - bez parabenów, silikonu, fenoksyetanolu.


OILLAN ACTIVE, Bioaktywna emulsja do mycia i kąpieli, 25 zł/ 200 ml

Bioaktywna emulsja myjąca do mycia i kąpieli to doskonały sposób na utrzymanie higieny całego ciała. Produkt nadaje się do każdego typu skóry, a szczególnie do skóry przesuszonej i podrażnionej. Unikalna formuła łagodzi uczucie ściągnięcia, swędzenia i szorstkości. Dzięki olejom i lipidom myje i wzmacnia naturalną warstwę ochronną skóry i wykazuje działanie przeciwzapalne. 


LABRAYON, Szampon z portugalskiej zielonej glinki, 50 zł/ 200 ml

Delikatny szampon do codziennego stosowania. Łagodnie myjąc włosy - pielęgnuje je. Zawarta w nim zielona glinka nadaje włosom naturalnie jedwabisty połysk i miękkość. Wpływa kojąco na skórę głowy, przywraca równowagę jej funkcjonowania. Pomaga zachować odpowiedni stopień nawilżenia łodygi. Włosy odzyskują blask i sprężystość, łatwiej się rozczesują i układają. 


BEEYES, Krem pod oczy z jadem pszczelim, 179 zł/15 g (miniatura 10 g)

Sekret naturalnych kosmetyków Bee Pure tkwi w zastosowaniu kombinacji nowozelandzkiego miodu Manuka UMF 20+ i jadu pszczelego. Jad pszczeli, w maksymalnej dopuszczalnej dawce, powoduje mikroobrzęki, które silnie wygładzają skórę oraz stymulują produkcję kolagenu i elastyny dla zachowania trwałego efektu odmłodzenia i odbudowy. Miód Manuka o najwyższym faktorze UMF 20+ łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia. 


PILOMAX, Dwustopniowa kuracja do włosów farbowanych ciemnych: szampon + maska, szampon: 20,50 zł/200 ml, maska: 13,60 zł/70 ml

Szampon dokładnie oczyszcza włosy i skórę głowy z nierozpuszczalnych w wodzie substancji: pozostałości produktów do stylizacji i odżywek. Nawilża i przygotowuje włosy na działanie regenerujących składników maski. Maska natomiast odbudowuje uszkodzone włosy, silnie je nawilża, pogrubia i wygładza, zapobiega łamliwości i rozdwajaniu włosów. Wzmacnia blask koloru. Preparaty nie zawierają parabenów, silikonów i SLS.


VITA LIBERATA, Fabulous Gradual Tan Lotion, 79 zł/ 200 ml (miniatura 50 ml)

Luksusowa formuła lotionu zawierająca Aloe Vera oraz masło Shea łagodzi i intensywnie nawilża skórę, równocześnie nadając jej stopniowy i delikatny efekt muśnięcia słońcem, który utrwala się w ciągu 4-8 godzin.

ZMIANY, ZMIANY, Naturalny baton energetyczny Petarda, 8,49 zł/ 69 g

Dla aktywnych i wymagających, a może i nawet nieco odważnych. W 100% naturalne składniki, takie jak daktyle, pestki dyni, maliny, morwa, orzechy nerkowca, orzechy brazylijskie, nasiona chia, spirulina. Pycha!

SYLVECO, Kojący balsam do ciała, 37,80 zł/ 300 ml

Balsam do ciała z ekstraktami z brzozy białej oraz krwawnika pospolitego przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry podrażnionej, wymagającej regeneracji i ukojenia. Regularne stosowanie sprawia, że odzyskuje ona właściwe, długotrwałe nawilżenie i równowagę, staje się bardziej odporna na działanie szkodliwych czynników. Specjalnie opracowana kompozycja składników pozwala odżywić skórę oraz przywrócić jej miękkość i elastyczność. Dzięki lekkiej, chłodzącej formule balsam doskonale się rozprowadza i wchłania, pozostawiając skórę gładką, nawilżoną i zrelaksowaną.


Jak Wam się podoba zawartość Inspired By Naturalnie Piękna? Ja najbardziej jestem zadowolona z kremu Bee Yes, chociaż nie jestem za mordowaniem pszczół, bez których nie będzie życia na ziemi... Już sama wartość tej miniaturowej próbki przewyższa wartość pudełka, a po podliczeniu wszystkich cen wyszło mi trochę ponad 400 zł. SZOK! Dodam, że box można było jeszcze parę dni temu nabyć za 59 zł z kodem rabatowym :) To chyba jedyne pudełko, z którego dosłownie wszystko wykorzystam i wszystkiego będę używać. Szampon i odżywka Pilomax przyjemnie wygładzają i zmiękczają włosy, a kula do kąpieli świetnie nawilżyła skórę. Jak dla mnie Naturalnie Piękna to HIT!  


VITA LIBERATA, Puder brązujący Trystal Minerals

Zbliża się Sylwester, wiele z nas w tym okresie korzysta więc z usług solarium, bądź używa samoopalaczy, aby uzyskać efekt skóry muśniętej słońcem. Wiadomo, że w ten szczególny wieczór, gdy musimy pokazać kawałek ciała, nie chcemy wyglądać jak córka młynarza... :) Co jednak w wypadku, gdy nie opalamy twarzy, a jesteśmy posiadaczkami cery problematycznej, bądź wrażliwej i nie możemy sobie pozwolić na używanie samoopalających chusteczek? Kupić ciemny podkład? Nie! Jest o wiele łatwiejsze, bardziej naturalne rozwiązanie - brązujący puder Trystal Minerals od Vita Liberata!


Już na pierwszy rzut oka widać, że jest to produkt ekskluzywny. Słoiczek, w którym zamknięto puder, jest bardzo elegancki, ale też praktyczny. Wyposażono go w sitko, które umożliwia zaaplikowanie na twarz takiej ilości produktu, jakiej akurat potrzebujemy, bez niepotrzebnego rozsypywania i marnowania brązowego pyłku. 

Pędzel, który dołączono do opakowania, jest również wysokiej jakości. Wygląda pięknie, a używam go z ogromną przyjemnością. Włosie jest milutkie i wyprofilowane tak, że bez problemu mogę wykonturować sobie twarz, bez drapania i robienia plam ;) Trzonek nie ślizga się, dzięki czemu można pewnie trzymać go w dłoni.


Puder dostępny jest w dwóch wersjach kolorystycznych - 01 Sunkissed i 02 Bronze. Ja zdecydowałam się na ten jaśniejszy, chociaż myślę, że dwójka też nie byłaby dla mnie za ciemna, szczególnie latem. Sunkissed to ciepły, jasny odcień brązu, który dopasuje się do większości cer. Jest w 100% matowy, co bardzo mi się podoba, bo od rozświetlania jest... rozświetlacz, a nie bronzer :)


Nie jest to jednak zwykły bronzer. Ma on bowiem jedną, dodatkową funkcję - opala naszą twarz, a efekt, który osiągniemy z jego pomocą, powinien utrzymać się kilka dni. Puder jest bardzo mięciutki i jedwabisty, więc każda jego aplikacja jest czystą przyjemnością. Nie pyli się, nie osypuje i nie robi plam, więc bez problemu możemy równomiernie nałożyć go na całą twarz. Doskonale się rozciera, więc mogą go używać nawet makijażowe amatorki, bo nie da się zrobić sobie nim krzywdy.


Przetestowałam go na różne sposoby i tak mi się spodobał, że zdetronizował mojego dotychczasowego ulubieńca - bronzer Bahama Mama z The Balm. Nałożony na całą twarz nadaje jej pięknego, ciepłego odcienia, który do złudzenia przypomina naturalną opaleniznę. Efekt owszem, utrzymuje się nawet po demakijażu i umyciu twarzy, ale na pewno nie jest to kilka dni, szczególnie, gdy wykonujemy regularne peelingi. 

Możemy go używać również jako zwykłego bronzera, do konturowania twarzy. I właśnie w takiej wersji występuje on u mnie praktycznie codziennie :) Wygląda na twarzy bardzo naturalnie, optycznie wygładza skórę i sprawia, że wygląda ona promiennie i zdrowo. Jest bezpieczny dla posiadaczek cer trądzikowych - jego skład jest naturalny i pozwala skórze oddychać, więc możemy być spokojne, bo z pewnością nie zapcha i nie spowoduje wysypu niespodzianek. 


Jak każdy kosmetyk Vita Liberata (serio, oni chyba mają same hity w swojej ofercie :P), ten puder szybko skradł moje serce i stał się moim ulubieńcem. Efekt, jaki daje na twarzy jest bardzo naturalny, a w dodatku możemy go używać zarówno jako "samoopalacza" do twarzy, jak i bronzera. Dla niektórych minusem może być wysoka cena i słaba dostępność - Trystal Minerals kosztuje 169 zł, a kupić możecie go wyłącznie w drogeriach Sephora. Uważam jednak, że jest on wart każdej złotówki :)


Naturalna opalenizna bez słońca - Vita Liberata, pHenomenal 2-3 Week Self Tan Lotion

Przyznam się bez bicia, że należę do istot ciepłolubnych (jak na kota przystało). Toteż nie powinno zdziwić Was, że uwielbiam wygrzewać się na plaży i smażyć swoją skórę, by uzyskać piękny, zdrowy, brązowy kolor opalenizny. Wszystko byłoby okej, gdyby nie to, że notorycznie podczas słonecznych wojaży zapominam o kremie z filtrem, a potem narzekam na suchość i wiotkość skóry. Niestety, takie uroki promieniowania...

Jako, że wiosna to okres kiedy lubię mieć już opalone ciało, solarium unikam jak ognia, a pogoda nie pozwala na "naturalne" opalanie, zaczęłam rozglądać się za trwałymi samoopalaczami. Balsamy brązujące dają za słaby efekt, a zwykłe samoopalacze drogeryjne robią smugi i okropnie śmierdzą. Trafiłam na balsam Vita Liberata z serii pHenomenal i... przepadłam :) 



Rzecz, która wyróżnia markę Vita Liberata na tle innych samoopalaczy to z pewnością fakt, że są stworzone w większości ze składników organicznych. Spójrzcie tylko, ile w nim olejków i ekstraktów roślinnych i powiedzcie, czy widziałyście kiedyś inny samoopalacz z tak dobrym składem? :) Ponadto, Moisture Locking System pozwala na nawilżenie skóry aż do 72h, zaś technologia Odour Remove zapewnia idealny efekt naturalnej opalenizny bez nieprzyjemnego zapachu. I to wszystko prawda!


Na zdjęciu poniżej widać, jaką postać ma sam balsam - ciemnobrązowa, gęsta maź, z lekkim, acz przyjemnym zapaszkiem, znikającym po wchłonięciu. Typowego dla samoopalaczy drogeryjnych smrodku zupełny brak. Lotion nakładamy okrężnymi ruchami za pomocą rękawicy widocznej na pierwszym foto (a którą w całości widać było w TYM poście), co według mnie jest wspaniałym rozwiązaniem. Te z Was, które choć raz w życiu używały samoopalacza pewnie wiedzą, jak wyglądają dłonie po niedokładnym ich umyciu...

Rękawica dużo ułatwia, jest mięciutka i wygodna w użyciu, a w dodatku ma dołączoną do opakowania instrukcję nakładania kosmetyków, więc każda z nas powinna sobie z tym zabiegiem poradzić. Po każdej aplikacji samoopalacza wystarczy ją umyć letnią wodą z mydłem i jest jak nowa :) W tym miejscu rada ode mnie - myjcie rękawicę od razu po nakładaniu balsamu, a nie np. za godzinę, czy na drugi dzień. 



Co mnie urzekło w balsamie Vita Liberata? Przede wszystkim trwały efekt. Nakładałam go zawsze na oczyszczona i wypeelingowaną skórę, zazwyczaj na noc, przed snem. Szybko się wchłaniał i już po paru minutach mogłam spokojnie założyć ubranie. Balsam od razu koloryzuje skórę, więc można na bieżąco śledzić, gdzie już został nałożony, a gdzie nie, co pozwala na uniknięcie smug i zacieków, jak to bywa w przypadku zwykłych balsamów drogeryjnych. 

Taką aplikację (druga i kolejne już bez peelingu) powtarzałam codziennie, przez 3-4 dni, a potem mogłam przez 2-3 tygodnie cieszyć się piękną, zdrową, naturalnie wyglądającą opalenizną i idealnie nawilżoną skórą! Brąz schodzi w miarę równo, nie robi plam i nie brudzi ubrań.


Zdjęcie poniżej przedstawia efekty po jednej aplikacji (można powiększać):


To, jaki efekt końcowy uzyskamy, zależy od naturalnego odcienia naszej skóry. Ja wybrałam balsam w odcieniu Medium, który moim zdaniem idealnie pasuje do mojej karnacji. Nie opalam się na typową czekoladkę, tylko na ciepły, lekko pomarańczowy brąz - i taki właśnie efekt daje samoopalacz Vita Liberata :) Wyglądam zupełnie tak samo, jak po dwutygodniowych wakacjach nad morzem! A to wszystko za sprawą tego cuda. 

Niektórych może odstraszać cena tego kosmetyku. Opakowanie o pojemności 150 ml (które wystarczy Wam spokojnie na pół roku) kosztuje 169 zł. Nie wiem, czy to mało, czy dużo, ale biorąc pod uwagę jego organiczny skład i kasę, jaką wydałybyście na solarium, żeby mieć taką opaleniznę - uważam, że się opłaca. Produkt dostępny wyłącznie w drogeriach SEPHORA. 


Piękna opalenizna bez słońca - Vita Liberata, Pianka pHenomenal Dark

Pisałam już, przy okazji wpisu z przyspieszaczem opalania, że lubię być "czekoladką" - ciało wygląda wtedy o wiele lepiej. Moja skóra opala się od razu na brązowo, ale strasznie długo jej to zajmuje. A gdy już osiągnę taki odcień brązu, który mnie usatysfakcjonuje, opalenizna bardzo szybko schodzi. Muszę się więc wspomagać kosmetykami opalającymi (samoopalacze, balsamy brązujące), aby zatrzymać lato na dłużej.

Moja przygoda z samoopalaczami jest dość krótka i burzliwa. Używałam w moim życiu tylko jednego (sic!) samoopalacza - DAX Sun w piance, który spodobał mi się na tyle, że zdenkowałam około 4 butelek. Potem zaczęła się faza na balsamy brązujące. Dove był średni, a jego następcą i jednocześnie moim ulubieńcem stał się kawowy balsam Lirene. W końcu całkowicie zaprzestałam używania tego typu kosmetyków, do czasu aż w moje ręce wpadł samoopalacz w piance marki Vita Liberata.


Już na początku mogę z czystym sumieniem napisać, że to zupełnie inna jakość, niż w przypadku samoopalaczy drogeryjnych. Zarówno pod względem odcienia, trwałości, jak i samego działania, żaden samoopalacz nie dorówna mu nawet w najmniejszym stopniu. Nie wiem, jak będę bez niego funkcjonować, ale na szczęście tak szybko się nie skończy ;)

Pianka pHenomenal to luksusowy kosmetyk samoopalający. Dzięki wysoko zaawansowanej technologii pHenO2, pianka pHenomenal Dark otula skórę długotrwałą, sexy opalenizną. Gwarantuje lekką i pełną powietrza aplikację; błyskawicznie schnie. Ekstrakty morskie i roślinne odżywiają skórę i pokrywają naturalną opalenizną. Za taką przyjemność musimy zapłacić 169zł, do nabycia w perfumeriach Sephora lub na stronie producenta.


Butelka z samoopalaczem ma pojemność 125 ml. Atomizer/aplikator wytwarza gęstą, puszystą pianę w kolorze ciemnego brązu - łatwo rozprowadza się na skórze. Kosmetyk należy nakładać za pomocą specjalnej rękawicy (widoczna na zdjęciu poniżej) - jednorazowo ok. 5 ml, czyli jakieś 2 naciśnięcia pompki. 

Rękawica jest bardzo milusia, wygodna w użyciu i wykonana z dobrej jakości materiałów - delikatnie sunie po skórze, idealnie i równo rozprowadzając samoopalacz. Czytałam na którymś z blogów, że bardzo wpija "farbę" i nieestetycznie wygląda, ale ja bez problemu doprałam ją wodą z mydłem. Do każdej aplikacji używałam jej więc czystej i pachnącej. 


Samoopalacz nakładałam na całe ciało (nie ominęłam nawet twarzy), według zaleceń z ulotki dołączonej do opakowania. Pianka bardzo szybko wysycha - od razu po kontakcie ze skórą jest już sucha i spokojnie możemy założyć ubrania, bez obaw o plamy. Sięgając po odcień Dark, czyli najciemniejszy z dostępnych, bałam się że będzie wyglądać nienaturalnie. Nic bardziej mylnego, po jednej aplikacji daje bardzo delikatny, ale naturalny efekt, tylko lekko przyciemniając skórę. Kolor jest równomierny, bez żadnych plam i smug. Po kolejnych dwóch aplikacjach skóra jest wyraźnie ciemniejsza, ale nadal w naturalnym, brązowym odcieniu, nie ma mowy o typowej, samoopalaczowej pomarańczy.

Efekt, jaki uzyskujemy jest bardzo trwały. To, co pisze producent na opakowaniu, obiecując 2-3 tygodniową opaleniznę, nie jest kłamstwem. Wszystko zależy od częstotliwości wykonywania peelingów i naturalnego pH skóry, ale w moim przypadku akurat opalenizna trzymała się bardzo długo. Należy jednak pamiętać, że pomiędzy kolejnymi aplikacjami należy zrobić co najmniej 8 godzin przerwy.


Zachwytów nad tą pianką nie ma końca. Najważniejszym aspektem, jakim pewnie przekonam Was w zupełności do tego kosmetyku, jest zupełny brak samoopalaczowego smrodu. Ta pianka w ogóle nie pachnie, nawet po kilku godzinach, gdy już się utleni, nie czuć dosłownie nic! Mało tego, skóra jest nawilżona i gładka. Samoopalacza użyłam jak do tej pory 6 razy na całe ciało, a butelka nadal wydaje się być pełna, więc wydajność pianki pHenomenal jest ogromna! 

Gdyby cena była trochę niższa, już zamawiałabym w Sephorze kolejne opakowanie na zimę, bo jestem w zupełności kupiona ;) Nawet nałożona na twarz wygląda bardzo naturalnie, nie zapycha (!!!), a nawilża i wygładza skórę. Odcień Dark jest dla mojej karnacji idealny, więc przypuszczam, że śniade dziewczyny mogą być z niego zadowolone. Dla bladziochów są jeszcze wersje Light i Medium.

Co sądzicie o samoopalaczu Vita Liberata? :)
Miałyście do czynienia z tą marką?



AddThis