Poczułam magię Świąt, czyli... świąteczne zapachy Yankee Candle :)

Chyba się nie obrazicie, jak na wstępie Wam powiem, że to nie będzie kolejna, standardowa recenzja? :D Podobno mam talent, więc naskrobałam świąteczne opowiadanie :)

Kate (tak na nią mówiono, naprawdę miała na imię Kasia) z zaciekawieniem słuchała rozmów swoich koleżanek, które przez 1,5 godziny wykładu ciągle wałkowały ten sam temat - zapachy. Gadały o perfumach, dezodorantach, świecach, olejkach, kominkach i... woskach. "Tarty, samplery, YC.. Co to u licha jest?!" - myślała zdezorientowana Kate. Podeszła do koleżanek i zwyczajnie zapytała. Odpowiedzi jednak nie uzyskała, usłyszała tylko "hahahaha, ona nie zna wosków!"... Zrobiło jej się trochę głupio/przykro/smutno, więc postanowiła, że coś z tym zrobi.


Wróciła do domu trochę zmęczona, bo profesor nie prowadził ciekawych wykładów z finansów - jego wywody były tak nudne, że nawet człowiek, który ma w sobie 100% energii po 15 minutach padłby jak mucha. Pogłaskała rudego kota, który przywitał ją w drzwiach wesołym miauczeniem. "No tak, jak zwykle jesteś głodny..." - przewinęło się przez jej głowę, gdy do czerwonej miski wsypywała kotu suchą karmę o jego ulubionym smaku. Włączyła laptop i uruchomiła przeglądarkę. Sprawdziła pocztę - nic ważnego, pełno spamu. Przypomniała sobie, że przecież miała coś sprawdzić! Wpisała w wyszukiwarce "woski zapachowe do kominka". Włączyła stronę, która była na pierwszym miejscu w wynikach, sklep Goodies.pl. Zaczęła przeglądać ofertę i... przepadła.


Na stronie głównej zobaczyła napis "Dzień Darmowej Dostawy - wysyłka za darmo przy zakupach powyżej 20 zł tylko dziś, 2 grudnia!". Olała to, nie chciała przecież nic kupować, chciała tylko dowiedzieć się, co to są te nieszczęsne woski. Jej oczy świeciły się, gdy czytała nazwy woskowych tart: Listopadowy Deszcz, Spacer Na Plaży, Jaśmin O Północy, Miękki Koc, Wspomnienia Z Dzieciństwa... No ok, ładnie wyglądają, mają tajemnicze, zachęcające nazwy, ale nadal nie wiedziała jak się ich używa.

To też da się wygooglać. Trafiła na blog dziewczyny zakochanej w woskach YC - pisała o nich notorycznie, zachwycając się każdym zapachem. Właśnie od niej Kate dowiedziała się, że woski trzeba pokruszyć i wrzucić do kominka, a pod spodem odpalić bezzapachowy tealight. "Mam kominek, bezzapachowe świeczki też, tylko wosków brak..." - ta myśl popchnęła Kate do trochę szalonej decyzji. Postanowiła, że skorzysta z DDD i zamówi swoje pierwsze tarty, mimo, że na jej bankowym koncie wiało pustką. "Przecież za tydzień mam urodziny, nikt nie będzie pamiętał, sama zrobię sobie prezent".


Do wyboru miała tyyyyyle zapachów, ale kupiła tylko 5. W dodatku były to zapachy świąteczne, a przecież Kate nienawidzi Świąt - według niej Wigilia to dzień jak każdy inny, tylko jedzenia więcej, a przedświąteczny okres jest jedynie szansą dla sklepów na zarobienie grubych milionów przez przyciąganie ogłupionych klientów pięknymi ulotkami i kuszącymi promocjami. Kliknęła "Kup Teraz" i wybrała opcję przesyłki poleconej priorytetowej - maksymalnie za dwa dni powinna już mieć swoją paczkę. Czekała dzień, drugi, trzeci.. A wosków nadal nie było. Coś ją tknęło. Wzięła kluczyk i poszła do skrzynki pocztowej. Otworzyła i zobaczyła... awizo, wypisane 2 dni wcześniej. "Co to jest?! Siedziałam cały dzień w domu! Przeklęty listonosz!". Ubrała kurtkę, czapkę, szalik, rękawiczki, założyła grube skarpety i poszła na pocztę. Co z tego, że placówka jest 100 m od jej bloku, Kate była strasznym zmarzluchem i nawet, gdy szła wyrzucić śmieci, ubierała się conajmniej tak, jakby miała jechać na Syberię.


Podeszła do okienka, podała awizo i z uśmiechem czekała, aż Pani siedząca po drugiej stronie, poda jej przesyłkę. Pani jednak w ogóle się nie spieszyła i nie wyrażając żadnych emocji, bez słowa zniknęła za białymi drzwiami. Kate po 5 minutach czekania zaczęła się już niecierpliwić. Miała nawet podejść do drugiego stanowiska i zapytać, czy babie w okularach ze szkłami jak denka od słoików i włosami fioletowymi jak jagody nic się nie stało, ale owa baba wreszcie przyszła. Nadal bez mimiki, bez cienia zainteresowania klientem, podała Kate kartkę i opryskliwym tonem prawie wykrzyczała "Podpis..", wskazując na wykropkowane miejsce. Kate podpisała, włożyła niewielkich rozmiarów białą kopertę do torebki i szybkim krokiem oddaliła się w stronę domu.


Kot tym razem nawet nie podniósł swojego rudego łba, gdy jego Pani otworzyła drzwi mieszkania. Pozostał niewzruszony jej sapaniem i chwilowym brakiem sił, bo przecież on nie musi biegać po schodach na czwarte piętro i nie rozumie, jaka to udręka, nawet dla takiej postawnej kobiety, jak ona. Kate powiesiła kurtkę na wieszaku, wyjęła paczkę i zaczęła ją ostrożnie otwierać. Oczy świeciły jej się jeszcze bardziej, niż podczas przeglądania wosków w internecie. Gdy już udało jej się rozerwać kopertę, oniemiała. "Nigdy nie trzymałam w rękach bardziej pachnącej paczki..." Ciekawość sięgała zenitu. Od razu odłożyła dwa woski na bok - to był prezent dla przyjaciółki, która tak samo lubiła piękne zapachy. Trzy pozostałe dokładnie obwąchała i.. postanowiła, że od razu odpali kominek.

Na pierwszy ogień poszedł Macintosh Spice. Wosk zaczął się topić, a jej niewielką kawalerkę powoli wypełniał zapach jabłek posypanych cynamonem. Aromatyczna woń od razu przywiodła wspomnienie szarlotki pieczonej razem z babcią, gdy Kate miała zaledwie 6 lat. Najpierw szły do sadu i zrywały świeże jabłka, a potem kroiły je na kawałki, posypywały przyprawami i piekły przepyszne ciasto. "Chyba jestem głodna" - Kate poszła do kuchni i wygrzebała z szafki ciastka owsiane. To nie to samo, ale parcie na słodycze zaspokojone.


Kolejną przygodę z Yankee Candle przeżyła podczas swoich urodzin. Zaprosiła znajomych, przygotowała smaczne przystawki, dokładnie posprzątała mieszkanie a kota podrzuciła sąsiadom, w obawie, że przez jego niezdarność straci dwie butelki wódki i pół zastawy obiadowej, którą dała jej babcia. Niby wszystko było gotowe, ale czegoś jej brakowało. Wzięła kominek, ułamała kawałek białego wosku o wdzięcznej nazwie Christmas Cookie i podpaliła świeczkę zapalniczką, łamiąc sobie przy tym paznokieć. Po chwili poczuła się tak błogo, że marzyła tylko o tym, by położyć się pod kocem z kubkiem kakao w ręku i przeczytać jakąś dobrą książkę. Świąteczne ciastko pachniało bowiem masłem, wanilią, ciastem drożdżowym i cukrem. Słodki, przyjemny zapach. A Kate takie uwielbiała :)


Po urodzinowej imprezie została tylko masa dobrych wspomnień, 1000 zdjęć i.. pół dnia sprzątania. Emocje szybko opadły, a Kate wróciła do szarej codzienności. Chodziła na zajęcia, karmiła kota, gotowała, sprzątała... Ale pewnego dnia obudziła się i czuła, że to będzie wyjątkowy dzień. Od rana miała dobry humor. Włączyła radio i nucąc "Last Christmas", wzięła się za robienie śniadania. Potem czas na kawę. "A może kominek odpalę? Mam jeszcze jedną tartę.." - pomyślała. Wzięła czerwony wosk z napisem Christmas Memories i wrzuciła go do kominka. Włączyła TV - oprócz informacji, że "zima znów zaskoczyła drogowców", nie znalazła nic, co mogłoby ją zainteresować. Ale zaraz, zaraz.. Jej wrażliwy nos wyczuł coś nowego. Orzechy, choinka, cynamon, pierniki - tak właśnie pachniały świąteczne wspomnienia. Zaczęła przypominać sobie wizyty Świętego Mikołaja, gdy jeszcze była dzieckiem, pierwsze prezenty, ubieranie choinki, przygotowywanie 12 potraw. Spojrzała w kalendarz - był 23 grudnia. Chwyciła za telefon i szybko wybrała numer. "Babciu, jadę do Was! Przecież jutro Wigilia!" - powiedziała podekscytowana. Spakowała się, wsiadła do swojego niebieskiego, wysłużonego auta i z towarzyszącą jej świąteczną melodią, wydobywającą się z głośników, myśląc o choince, prezentach i rodzinnej atmosferze pojechała do domu. Wreszcie poczuła Magię Świąt :)



21 komentarzy:

  1. rozbawiłaś mnie tą historią o babce z poczty... no śmieję się jak głupek po prostu hahaha :D
    no i ten teges... no... cieszę się, że też przepadłaś! mówiłam Ci, to żeś mnie nigdy głÓpku nie słuchała ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przepraszam, zawsze się zachwycałam zapachowymi świeczkami i w ogóle, ale YC to jest po prostu miszczostwo :D
      Wiedziałam, że Ci się spodoba :* :D

      Usuń
    2. no ba :D wszystko co 'Yankowe' powoduje u mnie ślinotok niekotrolowany :D jakbyś kupiła sobie jeszcze summer scoop tak jak Ci mówiłam to już byś w ogóle miała odlotowy odlot :D

      Usuń
    3. Kupię sobie pod choinkę, jestem najzajebistszym Mikołajem pod słońcem <3 :D

      Usuń
    4. no ba! :D każdy o tym wie! :D

      Usuń
  2. ja się boje przepaść,mam jedną jedyną tartę,którą dostałam od rodziców w sierpniu i przyznam szczerze,że boje się ją użyć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się :D Dopadnie Cię YankeeMania :D

      Usuń
  3. To na razie się wstrzymam :D

    a serio ta kamizelka taka zła była,czy po prostu zalezy od figury itp.?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyglądałam w niej na co najmniej 10 kilo więcej :P

      Usuń
    2. To ja bym pewnie wyglądała na 20 :/ Chyba powoli nie zaczynam żałować,że nie uchowała się na mnie jakaś,bo jeszcze bym się zdenerwowała ,że źle w niej wyglądam :D

      Usuń
  4. Ja już przepadłam, ostatnio pali się u mnie właśnie Christmas Memories. Zapach jest taki cudnie świąteczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest boski - mocny, ale baaaardzo przyjemny :)

      Usuń
    2. Mi akurat Christmas Memories nie bardzo przypadł do gustu ale wszystkie pozostałe są extra! :)

      Usuń
  5. Baba z poczty najlepsza, nawet znajomo brzmi haha :D. U mnie w mieście jest na poczcie taka pani Ksenia, ale jak zaczęłam częściej tam bywać to się zrobila w miarę znośna :D.
    A ja nieee mam ani wosków ani kominka haha :(. Ale kuszą mnie coraz bardziej po spaleniu samplera z YC..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupuj szybko, to świetna inwestycja! :P

      Usuń
    2. Jesteś zuaaa, powinnaś mnie zachęcać do oszczędzania, a nie wydawania pieniędzy hahah :D

      Usuń
  6. aś to opisała:D haha:D ja dzisiaj stałam się posiadaczką świątecznej kolekcji YC;)

    OdpowiedzUsuń
  7. No super opowiadanie, a tak zachwalasz te woski że też bym się skusiła :P może kiedyś w nie zainwestuje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, ale na potrzeby tego bym sobie zakupiła, ale moja babcia ma taki piękny domek więc pożyczę od babci :D

      Usuń
  8. Mnie najbardziej kusi ten ostatni zapach - Christmas cookie :]

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz! Każdy czytam i na każdy staram się odpowiedzieć :)

AddThis