Goodbye Damage czy goodbye Garnier? :)

Blogger postanowił dzisiaj popsuć mi jakość zdjęć przy dodawaniu. No cóż... Nie strzelam focha i nie zważając na przeciwności losu, piszę dla Was pierwszy od paru dni, normalny post (pomijając konkurs, w którym mało osób jak na razie wzięło udział, więc zapraszam). Drugi konkurs będzie za dni parę, prawdopodobnie już po mojej przeprowadzce (swoją drogą, jeszcze nie wiem jak będę robić zdjęcia), więc nie opuszczajcie mnie, bo mam dla Was niespodziankę, tym razem bez sponsorów, a od siebie :)

Rzadko sięgam po drogeryjne szampony, bo moja skóra reaguje na nie łupieżem. A już nigdy nie pomyślałabym, że sięgnę po szampon Garniera - z tej firmy sprawdziła się u mnie tylko odżywka z awokado i masłem Karite, z serii Ultra Doux, która pięknie pachniała i sprawiała, że włosy były mięciutkie, odżywione i pięknie lśniące. Reszta kosmetyków Garniera z włosami nic nie robiła...


Raczej nie sięgnęłabym po ten szampon sama z siebie, no ale... blogosferę opętała faza na serię Goodbye Damage. Opinie mocno podzielone, jedne dziewczyny pisały, że maska i odżywka super, drugie że bubel ponad buble... Postanowiłam się jednak skusić, bo opakowanie napawa mnie pozytywną energią, jest takie kolorowe iiii tak pięknie na mnie patrzyło... Kupione, trzeba spróbować. Jak wrażenia? :)


Doczytałam na opakowaniu, że szampon zawiera olejek z owoców Amli. No a jak wiadomo, olej Amla jest uwielbiany przez włosomaniaczki :) Nie spodziewałam się cudów, a zawarta na etykiecie obietnica, że rok zniszczeń cofnie się w tydzień, od razu włożyłam między bajki. Chciałam tylko, żeby szampon pełnił rolę szamponu i nie przetłuszczał włosów.

Pierwsze wrażenia? Śliczny zapach, przypominający zielone jabłuszko. Mocno owocowy, przyjemny, pobudzający, utrzymujący się dłuuugo na włosach. Świetnie się pienił, naprawdę niewielka ilość wystarczyła do dokładnego umycia moich długich kłaków. Konsystencja bardzo gęsta, dobrze się rozprowadza, nie spływa i nie przecieka przez palce.


A jak z efektami?
Pozytywnie mnie zaskoczyły, serio. Oczywiście końcówki rozdwojone jak były tak są, ale po kilku pierwszych myciach włosy stały się zdecydowanie bardziej miękkie i gładkie, jak po użyciu odżywki. Łupieżu nie wywołał, całe szczęście :) Rozczesywanie było ułatwione, układanie fryzury też, bo włosy zrobiły się sypkie i bardziej podatne na modelowanie. Cena zachęca, bo kosztuje jakieś 13-14 zł/400ml.

Miałyście, próbowałyście? :)

Buziaki przesyła
zasmarkana i ledwo mówiąca

31 komentarzy:

  1. ja jak na razie czytam wiecej pozytywów i chyba tez bede musiałą się skusić :) szczególnie na maske :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym chciała maskę :P
      Ale jeszcze poczekam :)

      Usuń
  2. Wszyscy się zachwycają tą linią produktów do włosów, muszę ją koniecznie wypróbować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo spróbuj spróbuj, szampon mogę z czystym sercem polecić :)

      Usuń
  3. Skoro taki dobry to i ja się skuszę na niego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że u Ciebie też się sprawdzi :)

      Usuń
  4. nie miałam go... ale zastanawiałam się nad jego zakupem.... zielony fructis plątał włosy i sprawiał, że wygladały jak druty... masakra... dlatego bałam się kupić tego.... z garniera mam szampon ale inny i jestem z niego zadowolona, bo ma podobne działanie jak ten o którym napisałaś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, moje włosy też strasznie plątał zielony Fructis :(

      Usuń
  5. oj, mój malutki rudy zasmarkaniec <3
    z Garniera nic nie miałam, ale podobne odczucia miałam względem Timoteia - nie sądziłam, że się polubimy, ale wszyscy chwalili i kupiłam :D No i moje kudły bardzo polubiły się z tym osobnikiem - przez olejek kokosowy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malutki? Przecież jestem ogromna :D
      Hmm, a ja nic z Timoteia nie miałam :)

      Usuń
  6. używam tego szamponu i jestem z niego zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze nie używałam ale zamierzam się skusić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pewnie, zawsze można spróbować :P

      Usuń
  8. Tego szamponu akurat jeszcze nie miałam, ale przyznam, że w ostatnich latach, rzadko który szampon mnie czymkolwiek zachwycił, więc doszłam do wniosku, że ma oczyszczać dobrze skórę głowy, nie podrażniać, nie uczulać, nie wywoływać łupieżu i tyle, a to może robić zwykły ziołowy szampon za 6 zł. Wolę więcej zainwestować w maskę i odżywkę niż w szampon.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem tego samego zdania, dlatego nie inwestuję zbytnio w szampony :)

      Usuń
  9. Szampony Garniera mnie nie kręcą. Zdecydowanie wolę jego odżywki, zwłaszcza z prowansalskiej serii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One były w Biedronce, prawda?
      Nie miałam jeszcze okazji wypróbować tej serii prowansalskiej, a czytałam kilka dobrych opinii. Muszę się rozejrzeć i zorientować w zapachach :)

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. A ja jakoś nie przepadam, ale ten szampon akurat przypadł mi do gustu :)

      Usuń
  11. Nie miałam, ale kiedyś lubiłam szampony Garniera u mnie również się sprawdzały ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie szampony Garniera nigdy nie kusiły, ten wzięłam, bo blogerki mi namieszały w głowie :D

      Usuń
  12. Nie używałam tego szamponu, jakoś nie jestem przekonana do produktów z tej serii. ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie są drogie, a blogerki zachwalają :)
      Mnie też jakoś do nich nie ciągnie, ale maskę kiedyś wypróbuję.

      Usuń
  13. U mnie niestety odżywka z avokado i masłem karite nie robiła nic ponad przeciętność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy od porowatości :)
      W moim przypadku to był akurat strzał w 10.

      Usuń
  14. zakupiłam kilka dni temu ale jeszcze nie użyłam go

    OdpowiedzUsuń
  15. Muszę kiedyś wypróbować. Twoja recenzja potwierdza tylko te, które czytałam wcześniej również pozytywne. ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Z tej serii Garniera lubiłam szampon 48h objętość, inne jakoś do mnie nie przemawiają... Ale z serii Doux, odżywki są zajebiste, teraz mam szampon morelowy i pachnie obłędnie:D

    OdpowiedzUsuń
  17. a to ciekawe, odżywkę lubię, może szampon też warto wypróbować :)

    zapraszam: martabeauty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. jestem ogromną przeciwniczka stosowania tylko szamponu z całej serii... naj bardziej wkurza mnie gdy ktoś wystawia opinię mega negatywną bo coś nie działa, od tego jest seria 3 kosmetyków by stosować je wszystkie lub co najmniej 2 by po jakimś czasie zobaczyć efekty. Moje włosy bardzo lubialy się z ta seria niestety z czasem pojawił się lupiez, którego nigdy nie miałam więc byłam zmuszona go odstawic.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz! Każdy czytam i na każdy staram się odpowiedzieć :)

AddThis